To był wieczór, który przypomniał, że prawdziwa magia kina nie przemija. Drugi dzień Festiwalu Kina Organowego w Lubinie rozpoczął się spotkaniem z Krzesimirem Dębskim, jednym z najwybitniejszych polskich kompozytorów muzyki filmowej, a zakończył projekcją niemal stuletniej komedii „Jeszcze wyżej”, która wypełniła kościół pw. Matki Bożej Częstochowskiej serdecznym śmiechem publiczności. Wszystko za sprawą niezwykłego połączenia obrazu z improwizacją organową Michała Kocota, która sprawiła, że niemy film dosłownie ożył.

Piątkowy program rozpoczęło spotkanie z Krzesimirem Dębskim w Centrum Kultury „Muza”. Wybitny kompozytor, autor muzyki do ponad stu filmów i seriali, z właściwym sobie poczuciem humoru przeprosił publiczność za to, że od lat „wchodzi do ich domów”, niezależnie od tego, czy tego chcą. Trudno się z nim nie zgodzić – jego muzykę zna niemal każdy, nawet jeśli nie zawsze kojarzy ją z nazwiskiem twórcy.

Podczas spotkania zabrzmiały motywy z filmów i seriali, które na trwałe zapisały się w historii polskiej kinematografii – od „Ogniem i mieczem”, przez „Kingsajz”, „W pustyni i w puszczy”, „Medium”, aż po „Klan”, „Na dobre i na złe”, „Złotopolskich” i kultowe „Ranczo”. Krzesimirowi Dębskiemu towarzyszył Filip Presseisen, który zasiadł przy organach kinowych. Obaj artyści stworzyli pełne energii widowisko – grali na skrzypcach, fortepianie i organach, a nawet zamieniali się instrumentami, co publiczność nagradzała gromkimi brawami.

Kompozytor zdradził również, że najbardziej lubi pisać muzykę do filmów wojennych.
– Najchętniej piszę muzykę do filmów wojennych, ale takich, które dobrze się kończą. Miałem to szczęście, że pracowałem przy produkcjach, w których bohaterowie przeżywają, odnajdują miłość i mogą rozpocząć nowe życie. Wojna sama w sobie jest czymś strasznym, dlatego życzyłbym wszystkim, aby takie historie kończyły się właśnie szczęśliwie – mówił Krzesimir Dębski.

Wieczorem festiwal przeniósł się do kościoła pw. Matki Bożej Częstochowskiej, gdzie wyświetlono komedię „Jeszcze wyżej” z 1923 roku w reżyserii Freda Newmeyera i Sama Taylora. Choć od jej premiery minęło ponad sto lat, humor wciąż okazał się ponadczasowy. Kolejne sceny wywoływały uśmiechy i śmiech publiczności, która żywo reagowała na perypetie bohaterów.
Ogromna w tym zasługa Michała Kocota. Jego improwizacja organowa nie była jedynie muzycznym tłem. Stała się równorzędnym bohaterem wieczoru – budowała napięcie, podkreślała komizm, prowadziła widzów przez kolejne sceny i sprawiała, że obraz nabierał jeszcze większej siły wyrazu.

Mało kto zdaje sobie sprawę, ile pracy wymaga taki koncert.
– Film obejrzałem około pięćdziesięciu razy. Rozpisałem każdą scenę i wielokrotnie ją powtarzałem, żeby dokładnie wiedzieć, co dzieje się na ekranie i jak muzyką podkreślić emocje oraz akcję. To bardzo czasochłonne, ale dzięki temu film poznaje się niemal na pamięć – opowiadał organista.
Podczas improwizacji wplótł w muzyczną opowieść motywy ze „Skrzypka na dachu”, „Usta milczą, dusza śpiewa” oraz suity „Peer Gynt” Edvarda Griega. Wszystkie pojawiały się w momentach, w których idealnie współgrały z wydarzeniami na ekranie.

Festiwal Kina Organowego po raz kolejny udowadnia, że kino nieme z muzyką wykonywaną na żywo nie jest jedynie ciekawostką z początków kinematografii. To wyjątkowe widowisko, w którym obraz, muzyka i przestrzeń tworzą jedną opowieść. Monumentalne brzmienie organów, klimat zabytkowej świątyni i emocje płynące z ekranu sprawiają, że widzowie przenoszą się do czasów, gdy kino dopiero odkrywało swoją magię.
Organizatorem Festiwalu Kina Organowego jest Narodowa Orkiestra Dęta w Lubinie. Spotkania prowadzi Urszula Urzędowska z RMF Classic, a kuratorem wydarzenia jest Marek Walczak.
To ostatnia okazja, aby przeżyć niezwykłe spotkanie kina niemego z muzyką wykonywaną na żywo. W sobotę, 4 lipca o godz. 19.30, w kościele pw. Matki Bożej Częstochowskiej w Lubinie zostanie wyświetlony film „Podróż na Marsa” z 1918 roku w reżyserii Foresta Holgera-Madsena.
Muzykę na żywo wykona wybitny organista Martin Gregorius, który zamknie tegoroczną edycję festiwalu.
Na wydarzenie zostały jeszcze ostatnie bezpłatne wejściówki. Jeśli chcecie przekonać się, jak niezwykłym przeżyciem jest kino nieme z muzyką graną na żywo, nie przegapcie tej okazji.
MG/Fot. Tomasz Folta










































