– Inicjatywę niewielkiej grupy mieszkańców naszej gminy oceniam jako szkodliwą, nieuzasadnioną i przynoszącą naszej społeczności więcej strat niż pożytku – to komentarz przewodniczącego rady gminy wiejskiej Jerzego Szumlańskiego do referendum w sprawie odwołania rady przed upływem kadencji.
– Organizatorzy tej akcji, być może wbrew swoim intencjom, obiektywnie działali przeciw zasadniczym interesom gminy Lubin – niepotrzebnie, bez żadnych podstaw, wzniecając społeczny niepokój, generując przy tym koszty, które jako podatnicy będziemy musieli teraz pokryć wszyscy – uważa Jerzy Szumlański. – Próbowali oni, być może zainspirowani z zewnątrz, stworzyć wrażenie, że dzieje się u nas w gminie źle, a radni nie wykonują swoich obowiązków – dodaje.
Zdaniem przewodniczącego, jest zupełnie odwrotnie – radni ciężko pracują na rzecz gminy i jej mieszkańców, a przeszkadzają tylko „prawdziwi przeciwnicy gminy”.
– Liczyli oni, że słaba i skłócona gmina łatwiej da się zniszczyć, wchłonąć lub pójść na daleko idące ustępstwa. Dzięki mądrości mieszkańców naszej gminy to się nie udało – jestem pewny, że nie uda się także w przyszłości. Jesteśmy teraz mocniejsi – podkreśla radny.
Co więcej, zdaniem Jerzego Szumalńskiego, żaden z radnych nie zasłużył sobie na tak niesprawiedliwą ocenę „w oparciu o zupełnie fałszywe, wymyślone naprędce przesłanki”.
– Radnych gminy Lubin oraz mieszkańców wzywam byśmy nie ulegali w przyszłości presji garstki wiecznie niezadowolonych osób, których prawdziwe intencje nie do końca były i są czyste. Swoich wyborów i decyzji nie podejmujmy więc w obliczu nacisków ze strony ludzi, dla których nie tyle dobro wspólne, ale własny interes ma tak naprawdę największe znaczenie – apeluje.
Jednocześnie przewodniczący podkreśla, że nigdy nie był i nie jestem przeciwnikiem aktywności obywatelskiej, tym bardziej takiej jak referendum – najbardziej demokratycznej formy wyrażania opinii przez obywateli.





