Nie gardził niczym. Szczególnie upodobał sobie damskie torebki i czekolady. Grasował po Lubinie przez kilka ostatnich miesięcy. Kiedy wpadł w ręce policji – przyznał się do wszystkich przestępstw. Teraz 24-letniemu lubinianinowi grozi kara do pięciu lat więzienia.
Uciążliwego delikwenta wytypowali policjanci z wydziału kryminalnego lubińskiej komendy. W ostatnich dniach usłyszał zarzuty wielokrotnych kradzieży mienia. A lista jest faktycznie bardzo długa.
Do tegorocznych osiągnięć gagatek może zaliczyć kilka kradzieży w sklepach ze sprzętem rtv. Tutaj jego łupem najczęściej padały telefony komórkowe lub aparaty fotograficzne.
Ponadto grasował w galerii handlowej, bacznie obserwując klientów restauracji. Wykorzystywał ich chwilową nieuwagę, kiedy idąc po jedzenie pozostawiali na krzesłach torebki.
– Na swoim koncie ma również kradzież torebki na tzw. wyrwę. W październiku na parkingu jednego z hipermarketów interesował się głównie kobietami w starszym wieku. Do jednej z nich podbiegł i wyrwał torebkę z pieniędzmi w kwocie 300 złotych wraz z telefonem komórkowym – relacjonuje młodszy aspirant Karolina Hawrylciów z lubińskiej policji.
Wiadomo też, że łupem tego człowieka padł rower górski wartości 1300 zł. Ukradł go z klatki schodowej na Przylesiu. Ponadto dwukrotnie zaczepił nastolatków pod szkołą, prosząc o chwilowe użyczenie telefonu. Następnie znikał wraz z cudzym aparatem.
W kręgu jego zainteresowań była też czekolada. W sumie z marketu spożywczego na Przylesiu ukradł około 400 sztuk tabliczek. Jednorazowo brał po 30 sztuk. Później słodycze odsprzedawał znajomemu, na czym zarobił około 800 złotych.
Pomimo że natychmiast po kradzieży pozbywał się wszystkich przedmiotów, policjantom udało się odzyskać część z nich. Lubinianin wkrótce stanie przed sądem.





