Długotrwałe rozmowy nic nie dały, dlatego miasto zdecydowało się na ostateczne rozwiązanie – wypowiedziało gminie umowę dotyczącą współpracy obu samorządów w zakresie realizacji obowiązku szkolnego przez dzieci z obu gmin. W praktyce oznacza to, że dla dzieci wiejskich wójt będzie musiała zorganizować zastępcze gimnazjum. I to już od września tego roku.
Wczoraj wójt Irena Rogowska otrzymała pismo od prezydenta Roberta Raczyńskiego, który wypowiedział umowę zawartą 14 lat temu. W 1999 roku podpisał ją ówczesny prezydent Dariusz Milka z wójtem Wiesławem Szostakiem. Zapisy mówiły m.in. że miasto zgadza się, by dzieci z gminy wiejskiej uczęszczały do szkół podstawowych i gimnazjów w Lubinie.
Ale od tego czasu wiele się zmieniło. Okazało się, że sporo dzieci mieszkających na wsi jest zameldowanych w mieście i uczęszczają do tutejszych szkół. A to oznacza, że miasto musi dopłacać do nauki wiejskich dzieci. Dlatego prezydent zwrócił się do wójt, by ta dopłaciła powstałą różnicę.
Rozmowy trwały długo i nic nie dały. – Umowa była jedna – obejmowała zarówno podstawówki, jak gimnazja. Jak wiadomo miasto do każdej złotówki na ucznia pochodzącej z rządowej subwencji, dopłaca drugie tyle. Gmina wiejska nie dysponuje wystarczającą dla mieszkańców siecią podstawówek i nie ma gimnazjum, rozumiejąc to miasto nie robiło dotąd problemów z przyjmowaniem dzieci z gminy wiejskiej do szkół w Lubinie – tłumaczy Jacek Mamiński, rzecznik prezydenta Lubina.
– Uważamy jednak, że gmina powinna dopłacać do ucznia tyle co my. Tymczasem gmina wiejska dopłaca za swoich uczniów w naszych szkołach podstawowych mniej niż połowę tego co miasto. Oznacza to, że Lubin dofinansowuje oświatę w gminie wiejskiej. Oczywiście na to nie można się zgodzić. Wyjścia są dwa – albo gmina zgodzi się dopłacać tyle, ile Lubin do jednego ucznia, albo połączymy obie gminy i zniknie kolejny sztuczny problem – uważa rzecznik.
Wójt Rogowska nie zgodziła się na takie rozwiązania, dlatego miasto wypowiedziało umowę. A gmina musi poradzić sobie sama. Szkoły podstawowe funkcjonują też na wsiach, więc dla tych uczniów miejsce się znajdzie. Gorzej z młodzieżą, która powinna teraz rozpocząć naukę w gimnazjum. – Uczniowie, którzy uczą się już w tych szkołach, będą naukę kontynuować. Ale dla młodzieży, która we wrześniu pójdzie do pierwszej klasy gimnazjum, musimy znaleźć jakieś rozwiązanie. Prawdopodobnie trzeba będzie utworzyć gminne gimnazjum. Sytuacja jest o tyle trudna, że czasu jest niewiele, bo od września muszą rozpocząć naukę – tłumaczy Janusz Łucki, rzecznik gminy Lubin.
Jak podkreśla to prawdopodobnie jedyne możliwe rozwiązanie. – Rozmowy z miastem trwały prawie rok i nic nie dały. Musi być wola współpracy dwóch stron, a tej nie było – dodaje.
W tej sytuacji prawdopodobnie wróci temat zakupu budynku przy ulicy Księcia Ludwika I, gdzie kiedyś mieściła się szkoła budowlana, a teraz mogłoby powstać gimnazjum. Tego, który wójt chciała zakupić już dawno, ale nie uzyskała zgody rady gminy. Z tego powodu ostatnio nie uchwalono budżetu dla samorządu na 2013 rok.





