Klub bokserski jak drugi dom

14

Wracamy dziś do wspaniałych kart historii lubińskiego boksu. Tym razem wspomnimy kilku wyjątkowych ludzi, którzy rozumieli ten sport i byli mu zawsze oddani. Potrafili rozmawiać z zawodnikami, prowadzić klub i cieszyć się szacunkiem wielu osób nie tylko ze środowiska pięściarskiego.

Już na wstępie należy wyróżnić takich ludzi jak Stanisław Mazurkiewicz, Waldemar Kasprzyk, Marian Hominiec czy świętej pamięci Waldemar Tomaszek, który pełnił funkcję masażysty. Było sporo wyjątkowych osób, które miały okazję wspierać lubiński boks. Klub dobrze prosperował, ponieważ była w nim wyjątkowa atmosfera. Zawodnicy czuli się jak w domu. – Sam boks za wiele się nie zmienił, ale przede wszystkim w klubie stworzono wyjątkową atmosferę. W latach osiemdziesiątych walczyło wielu obecnych działaczy, może przypomną sobie teraz jak to wtedy było. Rozwijali się tutaj i zdobywali tytuły – wspomina Mieczysław Massier, były trener sekcji bokserskiej Zagłębia Lubin.

Trenerom zależało na rozwoju ich podopiecznych, a klub z dumą wysyłał młodych zawodników w Polskę i inwestował w przyszłość lubińskich pięściarzy. Jednym z takich przykładów było przygotowywanie Janusza Zarenkiewicza do igrzysk olimpijskich. – Jeszcze rok przed igrzyskami, występ Janusza na olimpiadzie stał pod znakiem zapytania. On, wraz z Wojtkiem Misiakiem podczas turnieju Feliksa Stamma zostali zawieszeni przez Polski Związek Bokserski. Ja w tamtym czasie współpracowałem z kadrą. Trenerem reprezentacji był Andrzej Gmitruk. Zabierałem swoich podopiecznych na wszystkie obozy kadry przed ważnymi imprezami i mocno walczyłem o to, aby Janusz wziął udział w igrzyskach. Wszyscy bardzo mocno zabiegaliśmy o dopuszczenie go do walk klasyfikacyjnych na igrzyska. Sztab szkoleniowy, działacze, dosłownie wszyscy bili się o Janusza. Puentą było w końcu to, że pojechał na igrzyska i zdobył medal – mówi Massier.

Klub przede wszystkim wychowywał sportowców. Młodzi zawodnicy nabierali pokory, dystansu do siebie, a przede wszystkim czuli, że są ludzie, którym zależy na ich karierze. – Na zawodników patrzy się w kategorii indywidualnej, bo każdy jest inny. Czasem ktoś patrząc z boku, może powiedzieć, że za dużo się na zawodnika krzyczy, ale tak naprawdę, to niektórzy tego potrzebują. Nie wolno zapominać o tym, że nie jest to tylko zawodnik, ale przede wszystkim człowiek. Sport jest także formą wychowania, a szczególnie w boksie – puentuje trener.

O historii sekcji bokserskiej Zagłębia Lubin mogą państwo przeczytać także pod linkiem:

/aktualnosci,33660,w_boksie_musi_byc_atmosfera.html


POWIĄZANE ARTYKUŁY