Oberwanie skał ze stropu i ociosów, tąpnięcia, nieprzestrzeganie technologii prowadzenia robót, niewłaściwa organizacja pracy – to główne przyczyny najcięższych wypadków w górnictwie. – Opanowaliśmy większość naturalnych zagrożeń i zmniejszyliśmy liczbę wypadków przez nie spowodowanych. Dlatego statystycznie wzrósł udział wypadków związanych z czynnikiem ludzkim. Ich liczba jest jednak zdecydowanie mniejsza niż jeszcze kilka lat temu – przekonuje Piotr Litwa, prezes Wyższego Urzędu Górniczego.
– Ludzi gubi brawura, przyzwyczajenie i rutyna pracy. Wina nie leży jednak tylko po stronie pracownika. Zrzucanie na niego winy jest niesprawiedliwe. Czasem jest to kwestia organizacji pracy. Nie zapominajmy, że pracownik nie jest samodzielny w procesie produkcji. Podlega nadzorowi i to pracodawca odpowiada za zapewnienie pracownikom odpowiednich warunków – tłumaczy Iwona Hickiewicz, Główny Inspektor Pracy.
Kwestiom bezpieczeństwa pracy w polskim górnictwie poświęcone było dwudniowe wyjazdowe posiedzenie Rady Ochrony Pracy. Na przełomie września i października jej członkowie spotkali się w Lubinie na zaproszenie KGHM i Związku Pracodawców Polska Miedź.
Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że w polskim górnictwie podziemnym, zatrudniającym w ubiegłym roku ponad 120 tysięcy osób, odnotowano niemal 2700 wypadków przy pracy. Znacznie mniej niż np. w przetwórstwie, w którym było ponad 30 tysięcy poszkodowanych, a także w handlu z ponad 11 tysięcy poszkodowanych w wypadkach.
– Wciąż mamy do czynienia z przyzwalaniem na zachowania ryzykowne, niezgodne z przepisami – mówi Herbert Wirth, gospodarz spotkania. – Jako pracodawca na bezpieczeństwie nie oszczędzamy. Nakłady w sferze BHP, rozumiane szeroko – od szkoleń, poprzez zakupy środków ochrony osobistej, wdrażanie bezpieczniejszych systemów eksploatacji po wymianę parku maszynowego sięgają kilkuset milionów złotych rocznie. Moim celem jest wycofanie ludzi z miejsc najbardziej niebezpiecznych. Tam powinny pracować inteligentne maszyny i roboty. To jednak kwestia dalszej przyszłości – dodaje prezes KGHM.
Podczas lubińskiego posiedzenia Rady Ochrony Pracy zwrócono uwagę na konieczność poprawy warunków pracy i ochrony zdrowia wszystkich zatrudnionych w przemyśle wydobywczym, szczególnie pracowników firm usługowych.
Wiceprezes KGHM, Wojciech Kędzia przyznał, że wypadki w KGHM zdarzają się nie tylko w kopalniach: – Co piąty ma miejsce w hutach lub Zakładach Wzbogacania Rud. Dobrą informacją jest to, że odnotowujemy ciągły spadek podobnych zdarzeń. Obecnie statystyki mówią, że na milion przepracowanych godzin dochodzi do dwunastu wypadków – dodaje.





