![]()
– To jawna kpina z obowiązującego w Polsce porządku prawnego – mówią oburzeni związkowcy z Polskiej Miedzi. 18 central przygotowało wspólną odezwę do Aleksandry Magaczewskiej, szefowej rady nadzorczej KGHM, by ta nie organizowała piątych już wyborów na przedstawicieli załogi w nadzorze spółki.
– W naszej ocenie działania te są ewidentnym działaniem na szkodę spółki, poprzez generowanie zbędnych kosztów – uważają związkowcy. – Pracownicy Polskiej Miedzi kilkakrotnie już w tej kadencji decydowali, kto powinien ich reprezentować w radzie nadzorczej i jesteśmy przekonani, że nic się w tym zakresie nie zmieniło – przekonują.
Pismo nie jest wysłane bez powodu. Jak mówi Józef Czyczerski, szef miedziowej Solidarności, otrzymali już informację z oficjalnych źródeł, że na najbliższym posiedzeniu rada nadzorcza wyznaczy termin kolejnych wyborów.
– Pytamy się tylko na jakiej podstawie? Zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem, które dotyczy nie tylko zwykłych obywateli, ale też rządzących, członków rady nadzorczej można odwołać tylko w trzech przypadkach. W przypadku rezygnacji, zgonu lub odwołania. Żadna z tych sytuacji nie miała miejsca. A sytuacja spółki jest coraz trudniejsza, więc po co narażać ją na dodatkowe koszty i organizować wybory – pyta Czyczerski.
Związkowcy liczą, że tym razem ich głos zostanie uwzględniony. Bo w międzyczasie zmieniła się sytuacja. Postępowanie ministra skarbu, czyli kolejne nie powołania przedstawicieli załogi do rady nadzorczej, ostro skrytykował ostatnio Rzecznik Praw Obywatelskich.
– Więc dość już tej kompromitacji! – podsumowują liderzy związkowi. Pismo w tej sprawie przesłano też do premiera, ministra skarbu państwa oraz Rzecznika Praw Obywatelskich.





