Rozpędzili się za bardzo, nie zapanowali nad samochodem i przez to ktoś stracił życie. Przez 69-letniego Józefa N. z Gubina zginęła jego znajoma, którą wiózł z tyłu. Zaś 34-letni Sylwester M. z Witkowa potrącił pieszego. Obiema sprawami zajmowała się tutejsza prokuratura.
Józef N. jechał z Gubina do Rawicza wraz ze swoją żoną i znajomą. W pewnej chwili zabłądził i wjechał na ulicę Małomicką w Lubinie. Gdy zorientował się, że źle skręcił, zawrócił. Na zakręcie wypadł z drogi i uderzył w drzewo. Jechał zbyt szybko, w miejscu, gdzie jest ograniczenie do 30 kilometrów na godzinę. Cała trójka podróżująca mazdą trafiła do szpitala. Po kilkunastu dniach, 21 sierpnia 2013 roku, zmarła znajoma małżeństwa, która siedziała na tylnym siedzeniu w samochodzie.
– 69-letni Józef N., emeryt, przyznał się do popełnienia przestępstwa. Twierdził, że znajoma nie była przypięta pasami. To się jednak nie potwierdziło podczas sekcji zwłok – mówi Liliana Łukasiewicz, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Legnicy. – Świadek zdarzenia, inaczej niż Józef N., twierdził, że pasażerka miała zapięte pasy – dodaje.
Mężczyźnie za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym grozi od 6 miesięcy do 8 lat więzienia.
Taka sama kara grozi 34-letniemu Sylwestrowi M., który 25 lipca 2013 roku przy ulicy Dąbrowskiego w Polkowicach potracił pieszego. Pieszy w wyniku odniesionych obrażeń, zmarł na miejscu. – Sylwester M. jechał z niedozwoloną prędkością – 60 kilometrów na godzinę, w miejscu gdzie dozwolone jest 40 – dodaje Liliana Łukasiewicz.
Pieszy szedł poboczem, w tę samą stronę, w którą jechał samochód. Powinien iść drugą stroną. Zarówno pieszy, jak i kierowca byli trzeźwi.
Sprawami Sylwestra M. i Józefa N. zajmie się teraz sąd.





