– Nie wiemy, co powodowało autorami tego „żartu”, ale, o ile nie była to zła wola, jest to dowód na ich głęboką ignorancję historyczną, brak profesjonalizmu oraz brak wrażliwości wobec ludzkiego dramatu – tak skandaliczną reklamę wódki Żytniej komentuje Instytut Pamięci Narodowej. Agnieszka Rudzińska, zastępca prezesa IPN skierowała do producenta alkoholu list oraz… materiały edukacyjne.
Instytut, podobnie jak wiele innych osób czy instytucji, nie kryje swojego oburzenia. Pracownicy IPN nie są w stanie zrozumieć jak można było użyć fotografii Krzysztofa Raczkowiaka z uwiecznionym śmiertelnie rannym Michałem Adamowiczem, do promocji alkoholu. I to reklamy, która sugeruje, że zmarły lubinianin był zwyczajnie pijany!
– Tym bardziej, że zdjęcie autorstwa Krzysztofa Raczkowiaka jest jednym z bardziej znanych zdjęć uwieczniających opór społeczny przeciw wprowadzeniu stanu wojennego przez władze PRL – podkreśla w swoim piśmie Agnieszka Rudzińska.
Wiceprezes IPN uważa też, że krótkie oświadczenia i przeprosiny ze strony producenta nie wskazują na rzeczywiste zrozumienie wagi problemu.
Wraz z pismem IPN wysłał też do Polmosu materiały edukacyjne, by na przyszłość uniknąć podobnych sytuacji. Podobne materiały, czyli zdjęcia Krzysztofa Raczkowiaka oraz książkę z opisami wydarzeń z 1982 roku wyśle też do producenta wódki Ośrodek Kultury Wzgórze Zamkowe w Lubinie.





