Instruktorzy z lubińskiej strzelnicy usłyszeli zarzuty

8100

Do 10 lat więzienia grozi Damianowi Zimie, jednemu z zatrzymanych niedawno instruktorów z lubińskiej strzelnicy sportowej. Prokuratura Rejonowa w Lubinie prowadzi wobec niego dwa odrębne postępowania. Sam oskarżony nie zgadza się z zarzutami, twierdząc też, że cała ta sprawa to efekt działania konkurencji. Dwóm pozostałym instruktorom grozi natomiast do 8 lat pozbawienia wolności. 

Przypomnijmy, że do zatrzymania instruktorów pracujących w strzelnicy Regionalnego Centrum Sportowego w Lubinie doszło 19 października. Pisaliśmy o tym tutaj. Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Rejonowa w Lubinie. Zarzuty usłyszały trzy osoby: Damian Zima (zgodził się na podawanie pełnego nazwiska) i dwie osoby zatrudnione przez niego w charakterze instruktorów strzelectwa.

– Damianowi Z. zarzuca się popełnienie przestępstwa, polegającego na dopuszczeniu instruktorów do posiadania broni palnej i amunicji na tej strzelnicy, pomimo braku zezwolenia i dopuszczenia do posiadania broni palnej. Mówimy tu o przestępstwie z art. 263 § 3 kodeksu karnego, czyli udostępnienie amunicji i broni palnej osobie nieuprawnionej. Jest ono zagrożone karą pozbawienia wolności do lat dwóch – informuje Lidia Tkaczyszyn, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Legnicy.

Prokurator w zakresie wspomnianych czynów zastosował wobec mężczyzny dwa środki zapobiegawcze. Pierwszym jest zakaz prowadzenia działalności gospodarczej i zajęć sportowych, w których wykorzystywana jest broń palna, a drugą dozór policyjny.

Lidia Tkaczyszyn, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Legnicy

Dwaj zatrudnieni przez Damiana Zimę instruktorzy oskarżeni są natomiast o popełnienie przestępstwa z art. 263 § 2 kk, polegającego na posiadaniu broni palnej i amunicji bez wymaganego zezwolenia i dopuszczenia. Grozi im od 6 miesięcy do 8 lat więzienia. Na jednym z instruktorów ciąży dodatkowo jeszcze zarzut posiadania broni i amunicji, poza terenem strzelnicy.

W sprawie nieprawidłowości przy funkcjonowaniu lubińskiej strzelnicy toczy się też drugie postępowanie, które również bezpośrednio dotyka Damiana Zimę, a dokładnie przetargu na prowadzenie kompleksowej obsługi instruktorskiej na terenie strzelnicy. 

– Pojawiły się podejrzenia, że doszło do nieprawidłowości przy podawaniu danych do dokumentacji przetargowej. W tym zakresie prowadzone jest śledztwo dotyczące zakłócenia przetargu publicznego. W związku z tym prokurator przedstawił Damianowi Z. zarzut poświadczenia nieprawdy w dokumentacji, którą zgłosił do przetargu w zakresie uprawnień osób zatrudnianych u niego w charakterze instruktorów. Jest to przestępstwo przeciwko obrotowi gospodarczemu, zagrożone karą od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności – dodaje Lidia Tkaczyszyn.

Oskarżonemu grozi więc maksymalnie 10 lat więzienia. – W tej chwili wobec niego toczą się dwa różna postępowania. W każdym z nich sąd wymierza karę. Jest możliwość wymierzenia kary łącznej, która wymierzana jest od najniższej z tych kar do sumy tych kar – tłumaczy prokurator.

Sam zainteresowany nie zgadza się z postawionymi zarzutami. – Jeżeli chodzi o instruktorów, których zatrudniałem, to ustawa o broni i amunicji mówi jasno w art. 11, że na strzelnicach sportowych nie wymaga się pozwolenia na broń dla prowadzenia zajęć o charakterze sportowym, szkoleniowym lub rekreacyjnym. Generalnie więc instruktorzy nie musieli posiadać takich uprawnień. Jedyne, co musieli mieć, to dokument prowadzącego strzelanie i taki dokument wszyscy posiadali – uważa Zima, dodając, że jeżeli chodzi o dokumentację przetargową też nie ma sobie nic do zarzucenia.

Damian Zima, instruktor strzelectwa

Zdaniem Zimy postawione zarzuty są rezultatem działania konkurencji. – Powiem szczerze, że mam podejrzenia, co do tego, że żywotnie zainteresowana jest jedna lub więcej osób, tym, żeby usunąć mnie ze strzelnicy. Najprawdopodobniej jest to pokłosie działania tej osoby, której interesy niejako są zbieżne z moimi – mówi Damian Zima.

Dodajmy, że oskarżony zamierza złożyć zażalenie do prokuratury na zastosowane wobec niego środki zapobiegawcze.

Tymczasem w strzelnicy czynna jest obecnie tylko część pneumatyczna, część bojowa jest od ponad dwóch tygodni zamknięta. – Zaraz po całym zdarzeniu, dokładnie 21 listopada, rozwiązaliśmy umowę z firmą zewnętrzną, która prowadziła u nas szkolenia i obsługę. Dziś lub jutro ogłosimy nowy przetarg na prowadzenie strzelnicy. Jeśli chodzi natomiast o zarzuty prokuratury, to nie komentujemy ich. Jesteśmy całkowicie wyłączeni z obrotu tej sprawy – mówi Sabrina Trzeciak z RCS w Lubinie.