Górnik chciał wrobić swojego kolegę

13

42-letni górnik z Lubina stanie przed sądem. Mężczyzna wiedząc, że jest podejrzewany o kradzieże z kopalni w Jakubowie, postanowił przerzucić winę na kolegę. Podłożył mu do szafki materiały wybuchowe, a potem zadzwonił na policję. Śledczy szybko jednak ustalili kto jest złodziejem. Nie dość, że Zbigniew M. stracił pracę, to jeszcze grozi mu osiem lat więzienia.

Wszystko działo się w marcu ubiegłego roku. Zbigniew M. dowiedział się, że pokrzywdzony, który był wcześniej społecznym inspektorem pracy, rozmawiał ze sztygarami na jego temat. Górnicy podejrzewali, że 42-latek ukradł z kopalni elementy miedziane oraz części do maszyn. Lubinianin postanowił się zemścić.

– W tym celu wszedł bez zezwolenia w posiadanie zawierających materiał wybuchowy dwóch nieelektrycznych zapalników górniczych oraz czterech pobudzaczy wybuchowych zawierających po 21 gramów materiału wybuchowego o nazwie pentryt i podrzucił je do szafki pokrzywdzonego – relacjonuje Liliana Łukasiewicz z Prokuratury Okręgowej w Legnicy. – Następnego dnia rano zatelefonował do KPP w Głogowie i zawiadomił, że w szafce pokrzywdzonego na terenie kopalni w Jakubowie znajdują się materiały wybuchowe pochodzenia górniczego. Nie zadzwonił jednak na telefon alarmowy, lecz na numer sekretariatu wydziału kryminalnego. W ten sposób uniknął nagrania swego głosu i samej rozmowy przez centralę komendy – dodaje.

Szafkę pokrzywdzonego natychmiast przeszukano. Rzeczywiście były tam materiały wybuchowe. Co więcej, zdaniem biegłego, mogły w każdej chwili eksplodować, a to stanowiło ogromne zagrożenie dla życia wielu osób. Ładunki natychmiast zdetonowano.

Właściciel szafki zaprzeczył, aby miał z tym cokolwiek wspólnego. – Bardzo szybko ustalono, że w ramach zemsty mógł to zrobić właśnie oskarżony. Drobiazgowe śledztwo doprowadziło do ustalenia, iż to Zbigniew M. jest sprawcą przestępstwa – podkreśla prokurator Łukasiewicz.

W samochodzie 42-latka znaleziono telefon, z którego dzwonił na głogowską policję, a w komputerze zapisy świadczące o tym, że szukał informacji na temat materiałów wybuchowych. Biegły informatyk stwierdził też, że przez miesiąc oskarżony prawie 1900 razy wchodził na profil pokrzywdzonego na jednym z portali społecznościowych. Poza tym w dniu przestępstwa, po powrocie z drugiej zmiany, logował się na stronach internetowych policji, szukając numerów do głogowskiej komendy.

– Najważniejsze znaczenie ma jednak dowód z badań biologicznych. Badania te doprowadziły do ujawnienia profilu DNA oskarżonego na przedmiotach podrzuconych do szafki pokrzywdzonego – na przewodach zapalnika oraz na gumce spinającej dwa samowyzwalacze – podkreśla rzecznik prokuratury.

Zbigniewowi M. postawiono zarzut posiadania, wbrew zakazowi i nie mając ku temu uprawnień wynikających z zakresu jego obowiązków jako pracownika, materiałów wybuchowych stwarzających niebezpieczeństwo dla życia i zdrowia wielu osób oraz mienia w wielkich rozmiarach, a także o fałszywe oskarżenie pokrzywdzonego o dokonanie przestępstwa i tworzenie fałszywych dowodów oraz zawiadomienie organów ścigania o przestępstwie, o którym wiedział, że go nie popełniono, celem doprowadzenia do wszczęcia postępowania karnego i skierowania oskarżenia przeciwko pokrzywdzonemu.

Lubinianin nie przyznał się do winy. – Stwierdził, że pokrzywdzonego znał tylko z widzenia i nie utrzymywał z nim kontaktów towarzyskich. Dodał, że z relacji kolegów i przełożonych wiedział, iż to on podejrzewał go o kradzieże na terenie kopalni i że to on rozsiewał w ten sposób nieprawdziwe plotki na jego temat. Zaprzeczył, aby dzwonił w tej sprawie na policję i by to on podrzucił materiały wybuchowe. Nie potrafił jednak wyjaśnić w jaki sposób jego DNA znalazło się na przewodach zapalnika – dodaje prokurator.

Zbigniew M. nie był dotąd karany. Obecnie nie pracuje. Grozi mu do ośmiu lat więzienia. O jego przyszłości zdecyduje głogowski sąd rejonowy.


POWIĄZANE ARTYKUŁY