Księgowa zmiana w budżecie na 2015 r. była jedynym punktem porządku obrad ostatniej sesji rady gminy Lubin. To pokłosie odebrania wójtowi przez opozycyjnych radnych uprawnień do dokonywania zmian w planie wydatków majątkowych.
Zwołanie sesji, przygotowanie dokumentów, rezerwacja sali, dostarczenie radnym sesyjnych materiałów i w końcu samo posiedzenie. Mnóstwo formalności, pracy urzędników i… 15 minut obrad, po to by przesunąć środki w ramach prowadzonego zadania, jakim jest remont świetlicy wiejskiej i wykonanie pomieszczeń dla przedszkola w ramach przebudowy remizy w Księginicach. Chodziło o oczywiste przeksięgowanie 32. tys., po to by inwestycja uzyskała unijne dofinansowanie.
– Gdyby wójt miał stosowne upoważnienie, tej sesji by nie było – stwierdza radny Norbert Grabowski, który w imieniu klubu „Moja Gmina” wygłosił oświadczenie, kierując je do opozycyjnego w stosunku do wójta, a mającego większość w radzie klubu „Razem dla Gminy”, któremu przewodniczy Barbara Skórzewska.
– Komisja, która miała wcześniej omówić wprowadzane do budżetu zmiany nie odbyła się, bo nie było quorum. Chcecie decydować o gminnych finansach, a nie macie na to czasu?
Mówicie, że chcecie współpracy, a robicie zupełnie co innego. To niepoważne. Nie wiem czym się państwo kierujcie, ale jest to dowód, że lekceważycie mieszkańców, którzy w demokratycznych wyborach wybrali wójta gminy Lubin. Mieszkańcy widzą co się dzieje i z tego co słyszymy wasze decyzje – nie mają społecznego poparcia – kończy radny Norbert Grabowski.
Wnioskowane przez wójta zmiany w budżecie zostały ostatecznie wprowadzone.
W ciągu pierwszych pięciu miesięcy kadencji 2014-2018 odbyło się już 12 sesji rady gminy Lubin.





