Zarobkom czołowych piłkarzy Zagłębia Lubin przyjrzał się dziś ogólnopolski „Fakt”. – Robert Jež (32 l.) 60 tys. zł miesięcznie brutto. Michal Papadopulos (28 l.) prawie 60 tys. zł miesięcznie brutto. Paweł Widanow (25 l.) około 55 tys. zł miesięcznie brutto. Tyle zarabiają liderzy zespołu, który gnije w strefie spadkowej – czytamy na internetowym portalu ogólnopolskiego dziennika.
Słabe wyniki lubińskiej drużyny nie pozostają bez echa w polskich mediach. Według dziennikarzy „Faktu”, „dla piłkarzy z Lubina dzisiejszy mecz z Piastem urasta do rangi starcia jesieni”.
– Limit potknięć wyczerpany, a ewentualna porażka to praktycznie koniec marzeń o miejscu w górnej połowie tabeli. A granie w grupie spadkowej byłoby dla klubu z takimi pieniędzmi niewyobrażalną kompromitacją – zauważa „Fakt”.
– Zagłębie w tym roku trochę zeszło z kosztów (z listy płac zniknęli Šernas i Pawłowski), ale czołówka listy najlepiej zarabiających zawodników jest nadal szokująca. Szczególnie w zestawieniu z obecnym miejscem w tabeli. To kwoty gwarantowane, należne piłkarzom bez względu na wyniki. Mają jeszcze bonusy, a w przypadku miejsca w pierwszej ósemce na koniec sezonu także premie. Tylko że schylenie się po nie przychodzi im z niesamowitą trudnością – czytamy na stronie tabloidu.
Rzecznik Zagłębia Lubin, Zygmunt Kogut, nie chce komentować sprawy. Inni pracownicy klubu uważają, że dziennikarze „mocno przesadzają”. – Zarobki piłkarzy są sprawą utajnioną, wie o nich tylko wąska grupa osób. Wątpię, by jakikolwiek dziennikarz miał do nich dostęp – mówi osoba związana z klubem.





