Aż 2 miliony złotych wyda Lubin w najbliższym roku na pensje dla urlopujących nauczycieli. Coraz więcej pedagogów korzysta z urlopu dla poratowania zdrowia, tak jest zresztą w całej Polsce. W naszym mieście zdecydowało się na to 39 osób, czyli tyle, ile liczy kadra małej szkoły. – To dla nas żaden przywilej – bronią urlopów nauczyciele.
Choć nauczyciele mówią, że urlop dla poratowania zdrowia to żaden przywilej, to mogą z niego korzystać tylko oni. Co to oznacza? Nawet przez rok mają wolne od pracy, przy tym pobierają normalną pensję.
Obecnie przyczyną „epidemii” wśród nauczycieli są plany rządu wprowadzenia zmian w Karcie Nauczyciela. Jeśli się to uda, urlop dla poratowania zdrowia będzie udzielany nie jak teraz po 7 latach pracy, lecz po 20. A łączny jego wymiar zostanie skrócony z 3 lat do roku. Nauczyciele chcą więc wykorzystać swoje urlopy, póki jeszcze mogą.
Zdarza się też, że pedagodzy umawiają się między sobą, żeby przetrwać niż demograficzny. Kilku nauczycieli jest na urlopie, a dzięki temu w szkole jest zajęcie dla pozostałych.
Pensję pedagogowi będącemu na takim urlopie płaci samorząd. – W Lubinie w skali roku to 2 miliony złotych. Ponadto musimy też zapłacić nauczycielom, którzy zastąpią nieobecnych pedagogów – dodaje Jacek Mamiński, rzecznik prezydenta Lubina.
Lubińskie władze, podobnie jak inne polskie samorządy, chciałby, aby za takie urlopy płaciły nie gminy, ale Zakład Ubezpieczeń Społecznych. Taki pomysł próbuje przeforsować między innymi Związek Miast Polskich.
Samorządy chciałyby także, aby o przyznaniu urlopu dla poratowania zdrowia decydowała komisja lekarska, a nie jak obecnie lekarz pierwszego kontaktu. Zbyt łatwo jest bowiem teraz zdobyć taki urlop.
W ubiegłym miesiącu Rada Ministrów przyjęła założenia do projektu ustawy o zmianie ustawy Karta nauczyciela. Pedagogom nie podobają się zmiany. Będą się im sprzeciwiać.
– W naszym kraju nie dba się o grupę zawodową nauczycieli. Traktuje się pedagogów jak gumę do żucia – jak jest słodka to się żuje, a potem, gdy traci smak, to się wypluwa. Ten urlop to nie jest jakiś wielki przywilej. Jest potrzebny z powodów zdrowotnych. Są kraje, w których nauczyciele obowiązkowo są wysyłani na urlop po 10 latach – mówi Ryszard Lis, szef nauczycielskiej Solidarności w naszym Lubinie. – Jeśli grozi nauczycielowi zwolnienie, czy zmniejszenie etatu to rzeczywiście ci, którzy mają uprawnienia do urlopu dla poratowania zdrowia korzystają.





