Duszący, intensywny dym, unoszący się z jednego z bloków przy ulicy Mickiewicza, zaniepokoił lokatorów. Wezwali straż pożarną. Przyjechały aż trzy wozy strażackie, interweniować musiało kilkunastu strażaków. Szybko okazało się, że zawinił jeden z lokatorów, który z wielka pasją remontował mieszkanie.
Dzisiaj około południa trzy zastępy straży pożarnej przyjechały do zgłoszenia z podejrzeniem pożaru w jednym z mieszkań przy ul Mickiewicza. Świadkowie twierdzili, że z piwnicy, lub spod szybu windy wydobywał się dym. Strażacy wraz konserwatorem windy sprawdzili oba miejsca, jednak niczego nie wykryli.
Mundurowi obejrzeli też po kolei każde mieszkanie w dziesięciopiętrowym budynku. Sprawa szybko się wyjaśniła, a alarm okazał się fałszywy.
Panikę spowodował jeden z lokatorów, który w trakcie remontu używał szlifierki kątowej, a ta w czasie pracy wydziela charakterystyczny swąd.





