Od wydarzeń w tzw. szkole na zakręcie minęły już dwa lata, jednak wciąż nie wiadomo co dokładnie stało się w gabinecie Beaty Grzelińskiej. Sąd zdecydował o kolejny tydzień odroczyć dzisiejszą rozprawę przeciwko dyrektorce Zespołu Szkół Zawodowych i Ogólnokształcących.
W lubińskim sądzie przesłuchano kolejnego pracownika szkoły. Stanisław M. wszedł do sekretariatu, gdy Wacław Gniewek siedział już na krześle, a Beata Grzelińska stała w swoim gabinecie.
– Policjant zapytał mnie czy wiem co się stało. Powiedziałem, że nie i kazał mi wyjść. Później usłyszałem, że pan Gniewek albo został dźgnięty nożem przez panią dyrektor, albo sam się dźgnął. Nie mam nic więcej do dodania – twierdzi mężczyzna.
Ponadto sędzina odrzuciła wszystkie wnioski dowodowe obrońcy oskarżonej, m.in. o oględziny telefonu, z którego Grzelińska miała kontaktować się z policją bezpośrednio po zdarzeniu oraz o przesłuchanie Jana G., prywatnie brata oskarżonej.
Okazało się też, że prokuratura wciąż nie dysponuje urządzeniem, które odtworzyłoby nagranie z policyjnej dyżurki z 16 listopada 2011 roku. Sąd zdecydował więc o powołaniu biegłego informatyka, który na przyszłą rozprawę upora się z formatem zarejestrowanego zgłoszenia.
Gdy Wacław Gniewek i Beata Grzelińska spotkają się po raz kolejny w sądzie, strony zapoznają się także z opinią biegłych z zakresu medycyny sądowej. Następna rozprawa odbędzie się już w przyszłym tygodniu.





