Do lipca muszą znaleźć dom

17

Od lat radził sobie ze swoim kalectwem. Mimo braku nóg założył rodzinę i starał się żyć normalnie. Ale teraz znalazł się w sytuacji podbramkowej – jeśli do lipca Ryszard Łukaszczyk z Parszowic w gminie Ścinawa nie znajdzie nowego domu, trafi na bruk. Burmistrz Ścinawy robi co może, by pomóc rodzinie, ale – jak mówi –ma związane ręce.

Ryszard Łukaszczyk od 14 lat jeździ na wózku inwalidzkim. Gdy był jeszcze młody, w wypadku stracił obie nogi. Ale wcale nie zamierzał się załamywać. Jako mąż i ojciec potrafi wykonać wszelkie domowe obowiązki, chętnie bawi się z synami, ale są bariery, których nie pokona. Jak schody czy wszelkie inne wysokości. I właśnie one okazały się problemem, przez które może trafić na ulicę.

– Żyjemy skromnie, ale uczciwie. Dotąd wynajmowaliśmy mieszkanie w Parszowicach. Ale właściciele zdecydowali, że nie zamierzają dłużej go wynajmować. Musimy wyprowadzić się do lipca. Tylko dokąd? – pyta pan Ryszard. – Mamy niewielkie dochody, a do tego nie możemy mieszkać na piętrze przez moje inwalidztwo – dodaje załamany.

Po pomoc rodzina zwróciła się do burmistrza Andrzeja Holdenmajera. Szef samorządu przez kilka tygodni szukał wolnego lokum, gdzie mogliby zamieszać. – Ale problemem zawsze było piętro. Dla pana Ryszarda to było za wysoko, a na parterze nic wolnego nie mieliśmy – tłumaczy.

Ostatnio burmistrz wpadł na jeszcze inny pomysł. W gminie jest pięć mieszkań komunalnych na parterze, gdzie mogłaby zamieszkać rodzina Łukaszczyków. – Mamy też jedno wolne mieszkanie komunalne na drugim piętrze. Zwróciliśmy się więc do k

ażdej z pięciu rodzin, by zgodziła się na przeprowadzkę. To dobra propozycja, tym bardziej, że mieszkanie na piętrze jest w lepszym stanie, ma centralne ogrzewanie, a nie piec, tak jak tamte lokale. Ale nikt się nie zgodził – przyznaje burmistrz.

Andrzej Holdenmajer zapewnia, że zorganizuje jeszcze spotkanie ze wspomnianymi rodzinami i poprosi, by któraś zgodziła się przeprowadzić. – Opowiem o ciężkiej sytuacji pana Łukaszczyka, może uda się coś zrobić. Ale zmusić przecież nikogo nie mogę – tłumaczy.

Z podobną prośbą zwraca się też Ryszard Łukaszczyk. – Będę bardzo wdzięczny, jeśli ktoś zgodzi się na przeprowadzę. Od tego zależy przyszłość mojej rodziny. I w końcu będę mógł spokojnie zasnąć, nie martwiąc się o nasz los – apeluje mężczyzna.


POWIĄZANE ARTYKUŁY