Znajduje starą rzecz i stara się tchnąć w nią nowe życie. Lampy z wieszaków na ubrania, kanistrów, a może klamerek do wieszania prania? Dlaczego nie. Nietypowe filcowe torby czy niezwykłe drewniane krzesło ze sprężynami i szklanym siedziskiem zrobione przez Anitę przyciągają wzrok. Lubinianka jest jednym z osiemdziesięciu rzemieślników, którzy biorą udział w tegorocznym Festiwalu Rękodzieła.
Są miody, nalewki, biżuteria, ubrania, ceramika i wiele innych wykonanych własnoręcznie rzeczy – słowem dżem, mydło i powidło. W alei Kasztanowej rozstawili dziś swoje stoiska rękodzielnicy. Będzie można ich tu spotkać także jutro. Festiwal potrwa bowiem do niedzieli, do godziny 19.
Wśród wystawców po raz pierwszy Anita Bartoszewicz. Zrobione przez nią torby z filcu technicznego tapicerskiego budzą spore zainteresowanie. – Ludzie przystają, pytają, jak to jest zrobione – mówi z uśmiecham Anita.
To jej autorski pomysł. Gdy obijała jeden z mebli, pomyślała, że z filcu tapicerskiego można by zrobić torbę. Pierwszą uszyła dla siebie, potem kolejną dla koleżanki i dla następnej znajomej. Aż zaczęła swoje wytwory sprzedawać.
Jednak główną działalnością lubinianki jest twórcza renowacja mebli. – Torby to dodatek – wyjaśnia Anita, która skończyła konserwację zabytków i historię sztuki. – Znajduję stare meble na strychach, wyprzedażach lub śmietnikach i je odnawiam. Gdy tylko widzę na przykład stare krzesło, od razu wiem, jak powinno wyglądać, jak je przerobić, aby znowu było można z niego korzystać – dodaje.
Anita dwa miesiące temu założyła swoją firmę. Zajmuje się nie tylko twórczą renowacją, ale i naprawą starych, zabytkowych przedmiotów.
W jej działalność włączyła się cała rodzina. Pomaga siostra Martyna. Dziadek wypala ręcznie etykietki z napisem „Decorozja” – tak nazywa się firma Anity. Babcia pomaga szyć. Tata skręcać…
Anita w czasie Festiwalu Rękodzieła chce pokazać lubinianom, czym zajmuje się na co dzień. Każdy, kto przyniesie do niej dziś czy jutro stare krzesło, nieważne w jakim stanie, będzie mógł wziąć udział w warsztatach upcyclingu. Zrobić z rzeczy zgromadzonych przez Anitę własną lampę i zabrać do domu.
Można też po prostu przyjść pooglądać, a może coś kupić na jedym z osiemdziesięciu stoisk.





