Kto ile zarabia? I czy rzeczywiście pensje sięgają milionów złotych? – wracamy do sprawy wynagradzania związkowych liderów. Po tym jak szef miedziowej Solidarności Józef Czyczerski zdradził, że najwięcej zarabia szef Związku Pracodawców Polska Miedź, sam zainteresowany postanowił zareagować.
Temat poruszaliśmy w lipcu. Kiedy Platforma Obywatelska ogłosiła, że zamierza się przyjrzeć kosztom działalności związków zawodowych w Polsce, w tym także w KGHM.
Solidarność wydała oświadczenie, mówiąc wprost, że to kolejna już perfidna i brudna nagonka Platformy na związki zawodowe. Mówiąc o tym w mediach, Józef Czyczerski zauważył, że partia atakuje działaczy związkowych, a tymczasem przemilczała funkcjonowanie Związku Zawodowego Pracodawców, którego prezes – jak zdradza Czyczerski – zarabia około 2 mln zł rocznie. – I to nie przeszkadza partii rządzącej – mówi wprost szef Solidarności.
Na reakcję nie trzeba było długo czekać. „Gazeta Wrocławska” opublikowała niedawno obszerny wywiad z Michałem Kuszykiem, który słowa Czczerskiego nazywa niedomówieniem. „A jedynym panaceum na niedomówienia jest rzetelna informacja, dlatego się wypowiadam” – czytamy w gazecie.
Swoje tłumaczenia Kuszyk zaczyna od tego, że prezesem związku pracodawców jest Herbert Wirth, a on jest tylko wiceprezesem.
„ Po drugie, zarówno funkcje prezesa, wiceprezesa, jak i pozostałych członków rady wykonawczej są pełnione społecznie. Ja, o czym pan Józef Czyczerski doskonale wie, jestem pracownikiem biura, jego dyrektorem, za co pobieram wynagrodzenie. Ale nie w takiej wysokości jak podał Józef Czyczerski. Cały budżet Związku Pracodawców Polska Miedź na rok 2013 wynosi mniej niż 2 mln zł” – mówi gazecie Kuszyk.
Więcej: www.lubin.pl/aktualnosci,26434,to_perfidna_i_brudna_nagonka_platformy.html





