We wszystkich jednostkach straży pożarnej obowiązuje stan podwyższonej gotowości operacyjnej. Stacjonarne dyżury pełni więcej funkcjonariuszy, niż zazwyczaj. Pozostali pozostają cały czas pod telefonem. W ciągu ostatnich pięciu dni dolnośląskie jednostki straży pożarnej gasiły 400 pożarów!
Panujące warunki pogodowe sprzyjają wybuchom ognia i jednocześnie utrudniają jego ugaszenie. Tak było np. w Redlicach w gminie Ścinawa, gdzie przedwczoraj wieczorem zapalił się dom jednorodzinny. Wczoraj trzy zastępy strażaków ponownie ruszyły do jego gaszenia. Tym razem zapaliła się więźba dachowa. Strażacy wykluczają jednak czyjeś celowe działanie – ponowny pożar rozprzestrzenił się z zarzewia, które pozostało po wcześniejszym gaszeniu pomieszczeń na parterze budynku.
– W takich wypadkach często nie widać płomienia ani dymu. Ogień tli się gdzieś w zgliszczach i nawet bardzo małe zarzewie powoduje kolejny wybuch pożaru. Przy takiej pogodzie o tego typu zdarzenie jest szczególnie łatwo – tłumaczą.
Natomiast w Lubinie straż gasiła wczoraj lipę, która zapaliła się przy ul. Kwiatowej. Szybka interwencja zapobiegła rozprzestrzenieniu się ognia, ale tym razem pożar prawdopodobnie był skutkiem czyjegoś umyślnego, a właściwie bezmyślnego zachowania. Nikomu nic się nie stało, a sprawców niestety nie udało się znaleźć.
Strażacy alarmują, by unikać wędrówek po łąkach i lasach. Długotrwała susza spowodowała, że miejscami wilgotność ściółki w lasach wynosi tylko kilka procent. Przy wyjątkowo wysokich temperaturach ryzyko jej zapalenia, np. od porzuconej w lesie butelki, jest wyjątkowo duże.





