Co trzeci Polak planuje w tym roku zimowy wyjazd

29

Góry ponownie będą w tym roku najpopularniejszym kierunkiem zimowych wjazdów. Wybierze je 1/4 Polaków, którzy planują zimowy urlop za granicą, i sześć na dziesięć osób, które zamierzają odpoczywać w kraju – wynika z badania Polskiej Organizacji Turystycznej. Dla wielu z nich będzie to wyjazd nastawiony na sporty zimowe, czyli przede wszystkim narty i snowboard. Ubezpieczyciele przypominają, żeby na sportowy urlop wykupić polisę ubezpieczeniową, która zapewni szybką pomoc medyczną i pokrycie kosztów w razie wypadku na stoku. Dobrze jest także pamiętać o ochronie, która zadziała w przypadku, kiedy w  wypadku z winy ubezpieczonego ucierpi osoba trzecia. Ubezpieczyciel pokryje koszty jej leczenia lub naprawy czy wymiany uszkodzonego sprzętu.

Fot. Pixabay.com

– Po okresie pandemii obserwujemy wzrost zainteresowania wyjazdami na narty. Grudzień to typowe wyjazdy świąteczne, z kolei styczeń i luty to już wyjazdy na ferie. Nasze dane pokazują wzrost liczby związanych z tym ubezpieczeń o 70 proc. rok do roku. Wróciliśmy do stanu sprzedaży polis ubezpieczenia na narty sprzed 2019 roku – mówi agencji Newseria Biznes Andrzej Paduszyński, dyrektor Departamentu Ubezpieczeń Indywidualnych w Compensa TU Vienna Insurance Group.

Ekspert podkreśla, że odpowiednio dobrana ochrona ubezpieczeniowa to podstawa podczas zimowego wypoczynku w górach – nie tylko za granicą, ale i w kraju. Jeżeli mamy w planach jazdę na nartach bądź inne sporty zimowe, niezbędna jest przede wszystkim polisa NNW, która zapewni środki finansowe na pokrycie kosztów leczenia i rehabilitacji ewentualnych wypadków i urazów.

– Przy ubezpieczeniu NNW trzeba pamiętać, że najważniejsza jest wysokość sumy ubezpieczenia, która ma bezpośredni wpływ na wysokość wypłacanego świadczenia – mówi Andrzej Paduszyński. – Ważnym elementem są również koszty leczenia i koszty rehabilitacji, które mogą być bardzo wysokie. Dla przykładu artroskopia kolana po zwichnięciu to koszt około 15–20 tys. zł i on może zostać pokryty właśnie w ramach polisy.

Uzupełnieniem ubezpieczenia następstw nieszczęśliwych wypadków na wyjazdach narciarskich jest również polisa OC w życiu prywatnym. Zapewnia ona finansową ochronę przed skutkami wypadków czy szkód wyrządzonych innym osobom. Dla przykładu, jeśli podczas jazdy na nartach zdarzy nam się w kogoś wjechać i spowodować uraz albo uszkodzenie nart czy ubrania, wówczas wszelkie związane z tym koszty weźmie na siebie towarzystwo ubezpieczeniowe.

– Przykładem niech będzie sytuacja, w której snowboardzista na stoku wjechał w narciarkę, która doznała urazu głowy, a jej kurtka uległa zniszczeniu. Koszt tego zdarzenia, który pokryliśmy w ramach polisy, sięgnął 30 tys. zł. Gdyby snowboardzista nie miał ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej w życiu prywatnym, musiałby ten koszt pokryć sam – mówi ekspert Compensy.

W sezonie zimowym 2022/2023 wyjazdy w celach turystycznych z co najmniej jednym noclegiem planuje 35 proc. Polaków – wynika z badania przeprowadzonego na zlecenie Polskiej Organizacji Turystycznej przez GfK Polonia. To nawet więcej niż przed pandemią – w poprzednim takim badaniu, zrealizowanym pod koniec 2019 roku, wyjazd w sezonie zimowym 2019/2020 deklarował średnio co czwarty Polak.

Najpopularniejszym terminem wyjazdów będą w tym roku szkolne ferie (41 proc. wskazań), a najwięcej (37 proc.) planujących zimowy wypoczynek wyjedzie na cztery–siedem dni. 16 proc. Polaków zadeklarowało jednak, że zamierza odpoczywać dłużej niż dwa tygodnie. Z badania POT wynika również, że zimowe wyjazdy najczęściej planują młodzi w wieku 18–24 lata, rodziny z dziećmi i osoby osiągające wyższe dochody. Planowanie zimowych wyjazdów jest też skorelowane z rodzajem wykonywanej pracy: częściej wyjeżdżają osoby zatrudnione na stanowiskach kierowniczych, właściciele firm oraz pracownicy umysłowi wyższego szczebla.

Dobrą wiadomością dla krajowej turystyki jest też fakt, że ponad 60 proc. osób, które planują w tym roku zimowy wyjazd, zamierza spędzić go w Polsce. 29 proc. ma w planach zagraniczny wypoczynek, a 6 proc. spędzi go częściowo w kraju, a częściowo za granicą.

Około 60 proc. osób planujących ferie wyjedzie w polskie góry, a średnio co czwarta jako najważniejszy cel swojego wyjazdu wskazuje uprawianie sportów zimowych. Najpopularniejsze z nich, czyli narty i snowboard, od lat przyciągają na stoki coraz szersze grono entuzjastów.

– Wyjazdy w góry to nie tylko białe szaleństwo, ale i wycieczki na szlaki. Tu trzeba pamiętać o starym polskim powiedzeniu, które mówi, że nie ma złej pogody, są tylko źle ubrani turyści. Ważna jest więc nie tylko porządna kurtka i spodnie, ale i buty z rakami. Nawet jeśli w dolinie jest 5 st. C, to wcale nie oznacza, że tysiąc metrów wyżej nie pada śnieg, wieje wiatr, trasy są oblodzone. Dlatego warto słuchać komunikatów służby górskiej, TOPR-u, GOPR-u i jeżeli jest ostrzeżenie, że mamy nie wychodzić na szlaki, to zostańmy w schronisku lub hotelu, przełóżmy wycieczkę na następny dzień – mówi Andrzej Paduszyński.

Według danych TOPR w 2021 roku w Tatrach przeprowadzono 949 akcji ratowniczych, w tym 275 z udziałem śmigłowca. To znaczący wzrost względem poprzedniego roku, w którym ratownicy interweniowali 607 razy (w tym 231 z udziałem śmigłowca). Wzrosła również liczba poszkodowanych: w ubiegłym roku wypadkom w Tatrach uległo w sumie 921 turystów (wobec 577 w 2020 roku), w tym 837 podczas pieszej wędrówki na szlakach, 48 w trakcie jazdy na nartach i 31 podczas wspinaczki wysokogórskiej.

Te statystyki nie obejmują wypadków po słowackiej stronie gór, których ofiarami również bywają polscy turyści. Według Horskiej Záchrannej Služby, czyli słowackich ratowników górskich, ubiegły rok okazał się pod tym względem rekordowy.

– Idąc w góry, trzeba wziąć pod uwagę to, jakie mamy ubezpieczenie. Jeżeli obowiązuje ono tylko na terenie Polski, to nie wybierajmy się na stronę słowacką – podkreśla dyrektor Departamentu Ubezpieczeń Indywidualnych w Compensa TU Vienna Insurance Group. – Po polskiej stronie działanie służby GOPR czy TOPR jest bezpłatne. Natomiast po stronie słowackiej każde działanie Horskiej Záchrannej Služby bez ubezpieczenia będzie już słono kosztować. Dla przykładu koszt akcji ratunkowej z wykorzystaniem śmigłowca może sięgnąć kilkunastu tysięcy złotych.

Źródło: Newseria.pl