![]()
Na Górny Śląsk, podopieczni Jerzego Szafrańca pojadą bez zaliczki bramkowej. Na własnym parkiecie w ramach 1/4 finału Pucharu Polski, lubinianie ulegli Górnikowi Zabrze 33:34. Najciekawszymi momentami tego meczu, okazał się konkurs Zagłębia w przerwie, a w nim rzut z połowy boiska Karoliny Semeniuk-Olchawy, która trafiła w poprzeczkę oraz ostatnie dziesięć minut pojedynku, w którym nastąpiło odrodzenie Zagłębia.
Z początku mecz wyglądał dobrze dla ekipy Zagłębia. Z czasem było jednak tylko gorzej. Na 1:0 rzucił rozgrywający miedziowych, Faruk Halilbegović. Wynik podwyższył Adam Marciniak. W 4. minucie wściekli zawodnicy Górnika rzucili bramkę kontaktową. Jej autorem był Michał Kubisztal. Kontra gospodarzy, to niecelny rzut Halilbegovicia. Sytuację wykorzystali przyjezdni i doprowadzili do remisu po 2. Od 13. minuty, Górnik Zabrze przejął całkowicie inicjatywę. Wpadała bramka za bramką. Nawet 2. minuty kary dla Bartłomieja Tomczaka nie poprawiły sytuacji miedziowych, którzy w 25. minucie przegrywali 10:17. Lubinian stać było jeszcze na dwa trafienia autorstwa Mateusza Wolskiego i Leszka Michałowa. Do przerwy gospodarze przegrywali 12:18.
![]()
W przerwie meczu, tak jak już wspomnieliśmy, miedziowi tradycyjnie zaproponowali publiczności zabawę, w której celem było rzucenie piłki ze środka boiska w kierunku bramki w taki sposób, aby uderzyła ona w poprzeczkę. Ta sztuka nie udała się jeszcze nikomu. Dokonała tego, co nie było zaskoczeniem, zaproszona do wspólnej zabawy Karolina Semeniuk-Olchawa.
W kolejnych 30. minutach spotkania sytuacja zaczęła się nieco zmieniać. Co prawda w dalszym ciągu goście byli stroną dominująca, ale lubinianie zaczęli nieco podganiać wynik. Sztab szkoleniowy zdecydował dać nieco więcej okazji do gry młodym zawodnikom, takim jak Leszek Michałów (MVP meczu), Sebastian Nowakowski czy Jan Czuwara. Zwłaszcza ten pierwszy zaprezentował ładną serię celnych rzutów na bramkę Sebastiana Suchowicza. Zryw miedziowych spowodował ostatecznie, że przegrali oni tylko jedną bramką, 33:34.
– W skrócie można powiedzieć tak, wynik lepszy niż gra. W pierwszej połowie nasza gra w defensywie była bardzo higieniczna i w zasadzie pozwalaliśmy przeciwnikowi na wszystko, a po prostych błędach w końcówce dużą przewagę zbudował sobie Górnik. Chwała tylko tym młodym graczom, którzy w pewnym momencie wzięli ciężar gry na swoje barki – komentuje Jerzy Szafraniec, szkoleniowiec MKS Zagłębia Lubin.
Zagłębie: Małecki, Shamrylo, Wiącek – Michałów 8, Stankiewicz 6, Gumiński 3, Przysiek 5, Kużdeba, Marciniak 3, Szymyślik, Halilbegović 1, Paluch, Czuwara 3, Nowakowski 1, Wolski 2.
Górnik: Kornecki, Suchowicz – Niedośpiał, Daćko, Orzechowski, Gromyko, Kuchczyński, Kubisztal, Jurasik, Bednarczyk, Buszkov, Tatarincev, Tomczak, Niewrzawa, Twardo, Kicki, Piątek.




