Spadek temperatury powoli daje się we znaki lubińskim bezdomnym. A największe mrozy dopiero przed nami. – Dziś w nocy w naszej placówce spało aż 60 osób. Nikogo nie zostawiamy w potrzebie – zapewnia zastępca kierownika schroniska i ogrzewalni dla mężczyzn Towarzystwa Pomocy im. Św. Brata Alberta w Lubinie, Barbara Durko.
W pomoc bezdomnym co roku mocno zaangażowani są lubińscy strażnicy miejscy. – Trudne warunki pogodowe panują w naszym regionie dopiero od kilku dni, jednak działania związane z pomocą dla bezdomnych prowadzimy cały rok. Na dłuższą metę jest to dla nas spore ułatwienie. Dzięki temu wiemy gdzie takie osoby przebywają oraz jak się zachowują. W przypadku silnych mrozów łatwiej nam je odnaleźć – wyjaśnia koordynator ds. służby lubińskiej straży miejskiej, Mieczysław Żebrowski.
Chociażby wczoraj lubińscy funkcjonariusze udzielali pomocy bezdomnemu niepełnosprawnemu, który nie był w stanie się poruszać. Mężczyzna został przewieziony do szpitala przez karetkę pogotowia.
– Szybka interwencja być może uratowała mu życie. Dlatego tak ważne jest informowanie odpowiednich służb o tego typu sytuacjach. To bardzo często są osoby zaniedbane i nadużywające alkoholu. Takie, które odmawiają pomocy, gdy im ją oferujemy – dodaje Żabrowski.
Potrzebujący mężczyźni, oprócz ciepłego posiłku i dachu nad głową, mogą w ośrodku liczyć także na zajęcia terapeutyczne. Gdy do schroniska zgłaszają się kobiety, obsługa od razu kieruje je natomiast do Domu Samotnej Matki w Ścinawie. W placówce nie ma bowiem warunków na przyjęcie kobiet.
Dziś w nocy w schronisku spało łącznie 50 osób. 10 mężczyzn skorzystało natomiast w nocnej ogrzewalni, która od tego roku funkcjonuje przy ul. Parkowej. W obu punktach bezdomni potrzebują ciepłych ubrań, jedzenia o długim okresie przydatności do spożycia oraz środków czystości. – Równocześnie dziękujemy wszystkim ludziom o wielkich sercach, którzy do tej pory wsparli któryś z punktów dla bezdomnych. Każdy z tych darów ma dla nas ogromną wartość – mówi Barbara Durko.





