Chcą potrenować, to muszą sobie posprzątać

2593

Podczas jednego sprzątania zebrali aż dwa 120-litrowe worki pełne puszek, butelek czy… kartonów po pizzy. Ta sama sytuacja powtarza się co kilka dni. Chcąc potrenować, najpierw muszą sobie posprzątać. – Mamy już tego dość – przyznaje jeden z piłkarzy Górnika Lubin, wskazując na zaśmiecone boisko przy ulicy Komisji Edukacji Narodowej.

Z prośbą o nagłośnienie problemu zwrócił się do nas jeden z zawodników. – Zarówno ja, jak i reszta chłopaków z drużyny, mamy dość takich sytuacji, ponieważ jest to robione notorycznie. Jest to obiekt dostępny dla każdego, jednak to my głównie z niego korzystamy, a ludzie którzy tam przychodzą, mówiąc krótko, wykorzystują boisko do urządzania spacerów z psami i spożywania alkoholu, a jest to obiekt typowo sportowy, który nie ma nic wspólnego z miejscem do spacerowania ze zwierzętami czy spożywania alkoholu – tłumaczy sportowiec.

Prezes klubu Górnik Lubin Piotr Marczuk potwierdza, że problem rzeczywiście jest duży. – Zaobserwowaliśmy to zjawisko kilka lat temu, jakaś taka trudna ta dzisiejsza młodzież. Fakt, że dziś uczą się zdalnie, tylko potęguje to zjawisko. Spotykają się tutaj wieczorami czy to w tygodniu czy w weekend, jedzą, piją, demolują. Zostawiają mnóstwo śmieci, a do tego niszczą wiaty – wylicza Piotr Marczuk.

Klub musiał już wielokrotnie wymieniać boki w wiatach na boisku, bo te pełne były wulgarnych napisów i rysunków. – Trenują u nas też młodsi chłopcy i nie chcemy żeby patrzyli na takie rzeczy – tłumaczy prezes. – To wszystko tylko generuje niepotrzebne koszty. A boisko pełne śmieci zwyczajnie utrudnia nam życie. Nim zaczniemy trening, musimy je sobie posprzątać. Ostatnio jak przyjechałem w sobotę to zebrałem dwa 120-litrowe worki pełne butelek i innych śmieci. I to tylko po dwóch dniach! Dlatego apelujemy do młodych, by zaczęli po sobie sprzątać – podkreśla.

Zdaniem prezesa problem mogłoby też rozwiązać ogrodzenie otwartej części boiska. Wtedy całość byłaby zamykana na noc i ponownie otwierana rano, gdy mieszkańcy są aktywni fizycznie. Władze klubu oszacowały już nawet koszty takiego ogrodzenia – to około 14-15 tys. zł. – Złożyliśmy też wniosek do starostwa powiatowego o ogrodzenie całego terenu – dodaje Marczuk.

Przypomnimy, że zaśmiecanie obiektu to kolejny problem, z jaki dotyka klubu. Niedawno pisaliśmy o młodym wandalu, który zniszczył płytę boiska, jeżdżąc po murawie autem. – Ostatecznie załatwiliśmy tę sprawę polubownie. Otrzymamy zwrot kosztów za naprawę murawy, resztę chłopak odpracuje nam społecznie – podsumowuje Piotr Marczuk.

Fot. archiwum piłkarzy