Dla zwierząt to betonowa dżungla – tak o Lubinie mówią właściciele czworonogów, którzy poprosili nas o interwencję. – Wszędzie ponawieszano pełno tabliczek „zakaz wprowadzania psów”. Może dzięki mediom uda się poruszyć problem i powstanie miejsce, gdzie psy będą mogły się wybiegać. Bo spacer z psem na smyczy to żadne rozwiązanie – tłumaczą lubinianie.
– Lubin, nasze miasto. Pięknie rozbudowane, coraz więcej budynków, centrów handlowych, placów zabaw, pomników i innych atrakcji mnoży się w naszej betonowej dżungli – opowiadają właściciele psów. – Tylko dlaczego nikt nie pomyśli o naszych czworonożnych przyjaciołach? Przecież ich oczyma Lubin to olbrzymia betonowa klatka pełna labiryntów i zakazanych dla nich miejsc – mówią wprost.
Właściciele czworonogów narzekają, że psy mieszkające w mieście nie mają gdzie swobodnie pobiegać bez smyczy.
– A jeżeli się to zdarzy, zaraz podjeżdża straż miejska, wypisuje mandat, ludzie się złoszczą i zaczyna się kłótnia. A przecież w naszym mieście olbrzymia liczba mieszkańców ma pieska, a nawet dwa. Pies to zwierze stadne, musi mieć ruch, trochę miejsca i swobody. Trzymany na smyczy robi się dominujący i agresywny. W Lubinie jest parę miejsc, gdzie ludzie chodzą ze swoimi pupilami na spacery m.in: okolice lotniska, pole między kortami tenisowymi, a zespołem szkół zawodowych, polany za strzelnicą, wokół zaopatrzenia Biedronki, czy za działkami i lasem w kierunku Osieka, boczne tereny obwodnicy. Nie można by stworzyć nawet choćby jednego lub dwóch parków właśnie dla czworonogów? – pytają lubinianie.
Proponują nawet gotowe rozwiązania. – Wystarczyłoby tylko trochę desek i wyobraźni, z których można tanim kosztem zbudować rampę dla psa – wygodna podczas pielęgnacji, a zwierzęciu sprawia radość, kiedy gania po niej do góry i w dół, tunel pokryty materiałem, słupki do slalomu lub drewnianego konika, przypominającego budową tego dla dzieci, poprzeczki i barierki do skakania. Bardzo szybko takie miejsca zyskałyby sympatię właścicieli psów, nie wspominając już o ich podopiecznych – zapewniają działacze.
Urzędnicy mówią wprost – pomysł jest ciekawy, ale miasto obecnie nie ma pieniędzy na takie inwestycje. – Na razie są inne priorytety. Trzeba skończyć park Wrocławski, a w następnej kolejności zająć się przebudową tzw. Strzelnicy na Przylesiu, która według przygotowanych koncepcji stanie się parkiem militarnym. Przy następnych modernizacjach terenów zielonych weźmiemy pod uwagę zagospodarowanie placu dla zwierząt – zapewnia Jacek Mamiński, rzecznik prezydenta Lubina.





