Kolejny skandal w lubińskim nadleśnictwie! Prokuratura zatrzymała byłego posła Prawa i Sprawiedliwości Piotra C. i jego syna, inżyniera nadzoru, Pawła C., a także – po raz kolejny – nadleśniczego Damiana M. Leśnikom postawiono kolejne zarzuty m.in. o przekraczanie uprawnień i niedopełnianie służbowych obowiązków.
Prowadzone przez legnicką prokuraturę śledztwo w sprawie nieprawidłowości w lubińskim nadleśnictwie wykazało, że 34-letni syn parlamentarzysty przez pół roku dzierżawił od nadleśnictwa obszar lasu będącego drzewostanem referencyjnym. I mimo iż są to lasy szczególnie cenne ze względu na zachowanie różnorodności przyrodniczej i całkowicie wyłączone z prowadzenia gospodarki leśnej, Paweł C. skierował tam firmę, która na jego polecenie prowadziła wyrąb drzewa.
– Na skutek przestępstwa wycięto co najmniej 75 drzew gatunku dąb, jesion i olcha o wartości rynkowej nie mniejszej niż 42.467,80 zł. Działanie to spowodowało zniszczenie w świecie roślinnym w znacznych rozmiarach – tłumaczy prokurator Liliana Łukaszewicz.
Ponadto zatrzymany 34-latek, chcąc sprzedać wyrąbane drzewa, zlecił znajomemu założenie firmy, która obracała tym towarem. Całą działalność nadzorował i koordynował w rzeczywistości sam Paweł C.
– Z czego uzyskał korzyść majątkową w kwocie nie mniejszej niż 10 tys. zł. Paweł C. jako funkcjonariusz publiczny – inżynier nadzoru w lubińskim nadleśnictwie był zobowiązany do powstrzymywania się od prowadzenia działalności polegającej na obrocie drewnem; podpisał oświadczenie o zakazie konkurencji w tym zakresie – zwraca uwagę prokurator Łukasiewicz.
Za pierwsze z wymienionych przestępstw zatrzymanemu grozi kara od trzech miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności oraz nawiązka w wysokości podwójnej wartości ukradzionego drzewa. W drugim przypadku kara to nawet dziesięć lat więzienia.
– Ponadto Paweł C. usłyszał zarzut tego, że w okresie od stycznia do kwietnia 2012 r. działając wspólnie i w porozumieniu z już wcześniej zatrzymanymi i podejrzanymi w tej sprawie: nadleśniczym Damianem M. i komendantem straży leśnej Marcinem P., w związku z pełnioną przez siebie funkcją publiczną, przekroczył swoje uprawnienia przy przeprowadzaniu przetargu publicznego dotyczącego dostawy samochodu terenowego o nadwoziu pick’up w ten sposób, że wspólnie z ww. wszedł w porozumienie z osobą reprezentującą zaplanowanego dostawcę pojazdu o wartości 174.529 zł i tak ustalił specyfikację istotnych warunków zamówienia, że w efekcie umożliwiło to zakup zaplanowanego wcześniej samochodu, czym działał w celu osiągnięcia korzyści majątkowej – wylicza prokurator, dodając, że również za to przestępstwo grozi kara 10 lat więzienia.
Obawiając się matactwa, prokurator zażądał dla syna parlamentarzysty 3-miesięcznego aresztu. Sąd nie przychylił się jednak do tego wniosku, dlatego śledczy zaskarżyli powyższe rozstrzygnięcie.
Prokuratura zatrzymała też byłego posła Piotra C., ojca Pawła C. – Zatrzymania dokonano w związku z uzasadnionym podejrzeniem popełnienia przestępstwa poplecznictwa polegającego na utrudnianiu postępowania poprzez pomaganie sprawcy przestępstwa w uniknięciu odpowiedzialności karnej w szczególności poprzez zacieranie śladów przestępstwa – tłumaczy Liliana Łukasiewicz.
Po przeprowadzeniu czynności procesowych i analizie zgromadzonych dowodów prokurator uznał jednak, iż nie są one wystarczające do postawienia Piotrowi C. zarzutu. Dlatego byłego posła przesłuchano w charakterze świadka i następnego dnia zwolniono.
W ubiegłym tygodniu ponownie zatrzymano też Damiana M. Mężczyzna usłyszał dodatkowe zarzuty, m.in. o to, że będąc nadleśniczym nie dopełnił swoich obowiązków, bo wiedząc o nielegalnym wyrębie i kradzieży drzew z lasu referencyjnego, w żaden sposób nie zareagował i nie powiadomił o przestępstwie organów ścigania, o to że nie dopełnił swoich obowiązków i przeprowadził procedurę wydzierżawienia obszaru podległych mu lasów państwowych na rzecz Pawła C. bez dochowania ustawowych procedur. Dodatkowo nadleśniczy wiedział o kradzieży piasku z wyrobiska znajdującego się terenie podległego mu nadleśnictwa i tu także nie powiadomił śledczych.
Damianowi M. grozi kara od roku do 10 lat więzienia. Postępowanie jest w toku.





