W poniedziałek w sądzie w Lubinie rozpocznie się proces byłych już policjantów z lubińskiej drogówki, którzy zostali oskarżeni o branie łapówek. Komendant Tomasz Gołaski niechętnie komentuje tę sprawę. Jak mówi, to sąd wyda wyrok. – Nie przechodzimy obok takich spraw obojętnie, nie zamiatamy pod dywan. Jeśli dostajemy podobne sygnały, reagujemy – zapewnia.
Z aktu oskarżenia wynika, że czterech mundurowych przyjmowało od kierowców pieniądze. Były to kwoty od 40 do 500 zł. W jednym przypadku zadowolili się dwoma kalendarzami. Oprócz nich na ławie oskarżonych zasiądzie jeszcze dziewięć innych osób.
Do przestępstw miało dochodzić od 18 marca 2009 do 9 stycznia 2011 roku. Czterech byłych policjantów przyznało się do popełnienia zarzucanych im czynów, a do wręczenia korzyści majątkowej dziewięć osób.
– To my powiadomiliśmy odpowiednie służby. Dostawaliśmy sygnały i nie przeszliśmy obok nich obojętnie – mówi komendant lubińskiej policji Tomasz Gołaski. – Te osoby nie są już policjantami. Odpowiadają przed sądem. Jeżeli zarzuty się potwierdzą, może nam być tylko przykro, że tacy ludzie pracowali w naszych szeregach. Jeżeli to się potwierdzi, to cieszymy się, że udało nam się tego typu proceder wyeliminować. Mam nadzieję i wierzę w to, bo wierzę w swoich policjantów i cieszę się, że pracuję z takimi ludźmi, jacy teraz są w jednostce, że takie procedery już się nie odbywają i odbywać się nie będą. Na pewno jeśli dotrą do mnie takie sygnały, nie przejdę obok nich obojętnie – dodaje.





