Na przepełnione pojemniki na śmieci żali się jeden z mieszkańców ul. Sokolej. – Wszystko wala się dookoła a winnych nie widać. W spółdzielni twierdzą, że to wina miasta, w urzędzie, że za wszystko odpowiedzialny jest zarząd osiedla – twierdzi lubinianin. Okazuje się, że za bałagan wokół śmietników największą winę ponoszą… sami mieszkańcy.
Wszystko przez zaparkowane wzdłuż bloków samochody, które uniemożliwiają pracownikom MPO dojazd oraz możliwość opróżnienia kontenerów. – Nawet jak podjedziemy bardzo blisko samochodów, wysięgnik nie da rady chwycić kontenerów. Dziś wyjątkowo nikt tutaj nie stanął, więc udało nam się podjechać, by opróżnić pojemniki. Na ogół jest problem – przyznają pracownicy spółki, których spotkaliśmy przy ul. Sokolej.
– Wnioskowaliśmy w urzędzie miejskim o wykonanie koperty, która zabraniałaby kierowcom parkowania w okolicy pojemników w godzinach pracy MPO, jednak spotkaliśmy się z odmową i doszliśmy do wniosku, że urząd ma rację – przyznaje prezes spółdzielni „Przylesie”, Tomasz Radziński.
Jak wyjaśnia Rafał Rozmus, naczelnik wydziału infrastruktury w lubińskim magistracie, decyzja jest podyktowana zbyt małą liczbą miejsc parkingowych w mieście. – To dość szeroki chodnik. Dopuszczamy na nim postój samochodów, jeśli te zostawiają 1,5 metra miejsca dla pieszych. Wykonanie takiej koperty lub ustawienie znaku, który zabraniałby postoju w tym miejscu, wyeliminowałyby kolejne miejsca parkingowe, których i tak wciąż brakuje w mieście, a o które tak walczymy – tłumaczy urzędnik.
Prostszym – według naczelnika – rozwiązaniem, byłoby ustawienie kontenerów w innym miejscu. – Tego typu decyzje będą jednak leżały w gestii gminy dopiero od 1 lipca. Wówczas zajmiemy się sprawą – zapewnia Rafał Rozmus.





