Czy 5. kolejka w wykonaniu Zagłębia Lubin rzeczywiście będzie na piątkę? Zastanawiali się miejscowi kibice. Tym razem o ligowe punkty ekipie Adama Buczka przyszło walczyć z podopiecznymi Wojciecha Stawowego, Cracovią Kraków. Miedziowi nie zdołali wywalczyć choć jednego punktu. Przegrali z Cracovią 0:1. Pojedynek oglądało 5660 osób.
Zagłębie jako pierwsze ruszyło do ataku. Gdyby kilku zawodnikom gospodarzy udało się właściwie opanować piłkę w polu karnym, to na listę strzelców w 1. minucie mogliby się wpisać Michal Papadopulos bądź Adrian Błąd. Niemniej jednak jak przystało na gospodarza spotkania, miedziowi zaczęli grę bez zarzutu. Natomiast kibice z Przodka tym razem na trybunie w rogu stadionu, głośno wspierali swój zespół i słychać było, że zakaz wojewody dolnośląskiego nie ostudził ich zapału.
W 8. minucie Bartosz Rymaniak pobiegł prawym skrzydłem, minął dwóch obrońców Cracovii, a następnie oddał strzał z 5. metra. Niestety dla Zagłębia, Krzysztof Pilarz nie dał się zaskoczyć rosłemu obrońcy Miedziowych. W 12. minucie bramkarza gości strzałem po ziemi próbował zaskoczyć Piotr Azikiewicz. Atak okazał się za słaby. Po kwadransie gry do ataku przystąpiła Cracovia. Pierwszy silny strzał z dystansu w kierunku bramki Zagłębia oddał Vladimir Boljević. Gola nie zdobył. Miał natomiast na to wielką szansę po raz kolejny Piotr Azikiewicz. Wbiegający w pole karne Adrian Błąd posłał długą piłkę po ziemi wprost pod nogi młodego pomocnika. Strzał Azikiewicza minimalnie minął poprzeczkę Cracovii. 5. kolejka T-Mobile Ekstraklasy. Później gra nie była już tak efektowna. Obie ekipy bezskutecznie próbowały przebić się przez pole karne rywala, a o zdobyciu gola już nie wspomnieć. Do przerwy bezbramkowy remis.
Drugie 45. minut również rozpoczęło się kiepsko. W Zagłębiu boisko opuścił Sebastian Bonecki, którego zastąpił Adrian Rakowski. Świeża krew wprowadzona przez Adama Buczka wniosła nieco życia w grę Zagłębia. Już po chwili Adrian Rakowski „pociągnął” akcję lewym skrzydłem, wbiegł w pole karne, ale jego podanie nie trafiło już do konkretnego odbiorcy na 5 metrze. W 61. minucie Adriana Błąda zastąpił inny lubinianin, Arkadiusz Woźniak. Właśnie ten drugi w 66. minucie przechwycił piłkę przed polem karnym i oddał strzał z pierwszej piłki. Niestety futbolówka minęła słupek dosłownie o kilka centymetrów. Chwilę później również w polu karnym Cracovii dobrze wbiegał Michal Papadopulos, i kiedy kibice widzieli już piłkę w siatce rywala, marzenia o golu rozwiał Krzysztof Pilarz, który wybił nogą futbolówkę. Zaczęła się fala ataków gospodarzy na bramkę rywala, co zdecydowanie rozbiło zespół Wojciecha Stawowego. Następnie ekipa Adama Buczka zaczęła pewniej strzelać z dystansu. Swoich sił próbowali Arkadiusz Woźniak, Adrian Rakowski i Pavel Vidanov.
Za każdym razem piłka mijała jednak minimalnie słupek Krakowa. Wspaniałą passę przerwał strzał z dwudziestu kilku metrów Marcin Budziński, który zaskoczył Michała Gliwę i dał prowadzenie Cracovii. Gospodarze stracili werwę do walki. Ataki były nieskuteczne, a niezadowoleni miejscowi kibice zaczęli bić brawo w momentach, kiedy zawodnicy Zagłębia z pola podawali do swojego bramkarza. Na domiar złego w po 80. minucie Cracovia coraz śmielej podchodziła pod pole karne miedziowych. Zespół Adama Buczka musiał oddać punkty rywalowi. Najgorsze dla gospodarzy, że aż trzy.
Zagłębie: Gliwa, Banaś, Guldan, Bonecki, Rymaniak, Kwiek, Błąd, Cotra, Piątek, Azikiewicz, Papadopulos.
Trener: Adam Buczek
Cracovia: Pilarz, Boljević, Żytko, Marciniak, Danielewicz, Nowak, Dąbrowski, Steblecki, Kuś, Straus, Jaroszyński.
Trener: Wojciech Stawowy





