Błąd: Wiemy, że idą dobre czasy dla Górnika

20

Prywatnie brat zawodnika GKS Katowice Adriana Błąda, który kilka dni temu świętował awans do europejskich pucharów, na co dzień reprezentuje barwy miejscowego Górnika Lubin. Po emocjonującym meczu w Kłopotowie porozmawialiśmy z Wojciechem Błądem o przebiegu spotkania, atmosferze panującej w drużynie oraz planach na końcówkę sezonu. Autor efektownej bramki opowiedział również o relacji z bratem występującym na boiskach Ekstraklasy, wspólnych piłkarskich doświadczeniach oraz motywacji do dalszego rozwoju w barwach Górnika.

Jak podsumujesz ostatni mecz w Kłopotowie?

W pierwszej połowie kontrolowaliśmy przebieg spotkania. Strzeliliśmy zasłużoną bramkę na 1:0, ale później czerwona kartka i rzut karny dla rywali pokrzyżowały nam plany. Na szczęście Kryspin Kołodziej świetnie wybronił „jedenastkę”. Wykluczenie Kuby Gracza nie podcięło nam jednak skrzydeł i jeszcze przed przerwą stworzyliśmy sobie dwie stuprocentowe okazje, które mogły dać nam większy spokój w dalszej części meczu. Po zmianie stron wyszliśmy zmotywowani, jednak to gospodarze przejęli inicjatywę i częściej utrzymywali się przy piłce, co przełożyło się na zdobyte przez nich bramki. Myślę jednak, że spotkanie mogło podobać się kibicom, bo było otwarte i oba zespoły chciały grać ofensywną piłkę.

Co według ciebie zdecydowało o końcowym wyniku tego spotkania?

Zabrakło nam spokoju i skuteczności w kluczowych momentach, szczególnie w pierwszej połowie. Przez większość meczu graliśmy w osłabieniu, co dało rywalom więcej przestrzeni i pozwoliło kontrolować tempo gry. Mimo wszystko nie można odmówić nam charakteru i walki do samego końca.

Jak gra się wam przeciwko drużynom stawianym w roli faworyta?

Zespoły z górnej części tabeli zazwyczaj mają dużo jakości piłkarskiej i budują akcje od własnej bramki, grając po ziemi. My również chcemy prezentować taki styl, dlatego najlepiej gra nam się właśnie przeciwko czołówce ligi.

Czy takie mecze dodatkowo was motywują?

Niezależnie od tego, kto jest naszym rywalem, zawsze chcemy grać swoją piłkę i realizować założenia taktyczne w taki sam sposób.

Strzeliłeś piękną bramkę — opowiedz, jak wyglądała ta akcja z twojej perspektywy.

Kiedy zdecydowałem się na strzał, były dwie opcje — albo trafię wysoko nad bramką, albo w samo okienko. Na szczęście udało się to drugie.

Końcówka sezonu przed wami — z jakim nastawieniem podchodzicie do ostatnich meczów?

Mimo miejsca w środku tabeli chcemy dobrze zakończyć sezon i pokazać się z jak najlepszej strony.

Czy wasza pozycja w tabeli odzwierciedla potencjał drużyny?

Mamy świadomość, że stać nas na więcej. Nie zwieszamy głów, bo wiemy, że przed Górnikiem są dobre czasy.

Atmosfera wokół drużyny wygląda coraz lepiej — też to odczuwacie w szatni?

Zdecydowanie tak. W drużynie jest dobra energia, dobrze się rozumiemy i chcemy dalej budować silny zespół. Czujemy, że najlepsze dopiero przed nami.

Jak ważne jest wsparcie kibiców w takich meczach?

Wsparcie kibiców jest dla nas bardzo ważne. Z tygodnia na tydzień coraz więcej osób dowiaduje się o naszych meczach dzięki dobrze działającemu marketingowi klubu. Widać to także na trybunach, co pokazuje, że zmierzamy w bardzo dobrym kierunku. Korzystając z okazji, chciałbym zaprosić wszystkich na domowe spotkanie z Unią Miłoradzice w najbliższą niedzielę.

Jak to jest mieć brata grającego na poziomie Ekstraklasy?

To na pewno duża motywacja i powód do dumy. Możemy rozmawiać o piłce i wymieniać się spostrzeżeniami.

Czy od dziecka rywalizowaliście ze sobą na boisku?

Adi jest starszy i zawsze był silniejszy, więc na początku trudno było wygrać z nim jakikolwiek pojedynek.

Jak często rozmawiacie o piłce i analizujecie mecze?

Po każdym meczu rozmawiamy przez telefon i analizujemy spotkania. Częściej omawiamy jednak jego mecze, bo naszych jeszcze nie można oglądać w telewizji.

Czy daje ci jakieś rady dotyczące gry?

Najczęściej wtedy, gdy przegrywamy. Śledzi na bieżąco to, co dzieje się w Górniku, choć rzadko pojawia się na naszych meczach, bo sam gra w weekendy.

Czy chciałbyś kiedyś zagrać z bratem w jednej drużynie albo przeciwko niemu?

Mało kto wie, ale zagraliśmy razem jeden mecz w rezerwach Zagłębia w III lidze. Występowaliśmy nawet po tej samej stronie boiska. Moja piłkarska droga potoczyła się trochę inaczej, ale takie jest życie. Kiedyś był też cichy plan, żeby wspólnie zakończyć kariery w Orkanie Szczedrzykowice, którego wielkim kibicem był nasz dziadek. Może gdybym przeprowadził się do Katowic, byłoby łatwiej, ale na razie czekam na telefon od trenera GKS-u.

Kto był dla ciebie większym piłkarskim wzorem w dzieciństwie — brat czy ktoś ze światowej piłki?

Brat jest najlepszym przykładem na to, że ciężką pracą można dojść bardzo wysoko. Oczywiście, jak każdy, miałem też swoich ulubionych zawodników ze światowego futbolu, między innymi Lionel Messi.


POWIĄZANE ARTYKUŁY