– Aż tak dużo mieszkańców Zalesia segreguje śmieci, że pojemniki na szło, papier i plastik muszą stać po dwa na jednej ulicy? – pyta lubinianin, który przesłał do nas zdjęcie z ulicy Stanisławowskiej. – W innych miejscach w Lubinie bardziej by się przydały. Są przecież ulice, gdzie nie ma ich wcale – dodaje.
Zielonych, żółtych i niebieskich pojemników na odpady w Lubinie jest coraz więcej. Lubinianie coraz chętniej segregują swoje śmieci. To, gdzie takie kontenery postawi MPO, zależy w dużej mierze od urzędu miejskiego i od spółdzielni mieszkaniowych.
– Stawiamy je tam, gdzie jest zapotrzebowanie klientów – mówi Krzysztof Kubiak, prezes MPO. – Wspólnoty mieszkaniowe zgłaszają nam chęć, a my w miarę możliwości ustawiamy pojemniki – dodaje. – Musimy być konkurencyjni. Nie tylko my funkcjonujemy na rynku.
Na ulicy Stanisławowskiej stanęło sześć pojemników, po trzy po jednej i drugiej stronie ulicy właśnie na wniosek tamtejszych mieszkańców.
Wkrótce na polskich ulicach, więc także w Lubinie, będzie się musiało pojawić jeszcze więcej kontenerów do segregacji, być może też na inne odpady, nie tylko szkło, papier i plastik.
– Nie ukrywam, że przygotowujemy się do tego, co nas czeka za kilka miesięcy. W urzędzie miejskim opracowywany jest nowy system gospodarki odpadami. Jak wiemy rząd zdecydował o zmianie – mówi prezes MPO. – Czekamy na ogłoszenie przetargu, który mamy nadzieję wygrać. Musimy więc, tak jaki inne firmy, być przygotowani do tego nowego systemu. A te przygotowania potrwają kilka miesięcy – dodaje.
W tej chwili w Lubinie stoi 135 pojemników, o objętości 1,5 metra sześciennego. Zazwyczaj ustawiane są w grupach po trzy – na szkło, papier i plastik – czyli znajdują się w 45 różnych miejscach.
Są również większe pojemniki, po 2,5 metra sześciennego. Takich w Lubinie znajduje się 360 sztuk, pogrupowanych po trzy, czyli znajdziemy je w 120 miejscach.
Trzy pojemniki do selektywnej segregacji śmieci kosztują około 6 tysięcy złotych.





