![]()
Pojawia się wszędzie w zastraszającym tempie. O silnej ekspansji barszczu Sosnowskiego alarmują nie tylko organizacje przyrodnicze. Skutki rozprzestrzeniania się tej rośliny szerokim echem odbijają się już w całym kraju.
Barszcz Sosnowskiego swoim zasięgiem obejmuje coraz większe terytorium naszego kraju – doniesienia o tej niebezpiecznej roślinie pochodzą zarówno z nad morza, centralnej Polski czy Wrocławia. Ostatnio barszcz pojawił się też w powiecie lubińskim w Dziewinie, w gminie Ścinawa.
Został już usunięty, ale to wcale nie oznacza końca kłopotów. Stosowane w tej chwili rozwiązania nie dają żadnej gwarancji na skuteczną walkę z tą inwazyjną rośliną. W Polsce w dalszym ciągu brakuje specjalistycznych służb do zajmowania się zagrożeniem na większą skalę.
![]()
– Musimy brać pod uwagę skutki społeczne i przyrodnicze. Przede wszystkim barszcz powoduje problemy zdrowotne u ludzi. Głównie narażone na szkodliwe działanie toksyn mogą być małe dzieci oraz osoby uczulone na substancje, które zawiera barszcz – mówi dr Zygmunt Dajdok z Instytutu Biologii Środowiskowej. – Nadto zmniejsza bioróżnorodność zarówno wśród roślin, jak i zwierząt. Zagłuszając funkcjonowanie rodzimych roślin, wpływa negatywnie na żerujące na nich owady – dodaje.
Dolnośląscy działacze Partii Zielonych wystosowali w tej sprawie petycję skierowaną do władz samorządowych na Dolnym Śląsku, m.in. domagają się systemów reagowania. Proponują też działania długofalowe mające na celu przywrócić pierwotny stan przyrody.
![]()
– Takie działania z pewnością przyniosą wymierny efekt. Stale pracuje się nad nowymi metodami niszczenia barszczu. Na takie cele można pozyskać pieniądze z wojewódzkich funduszy ochrony środowiska, ale gmina musi zgłosić projekt. Nie wiadomo jednak kto ma się tym zajmować. Z całą pewnością straż miejska nie jest odpowiednią instytucją, ponieważ ich działania ograniczają się co najwyżej do zabezpieczenia miejsca występowania barszczu – mówi Paweł Pomian z wrocławskiego koła Partii Zieloni, który jest inicjatorem akcji.





