Na liście 77 pokrzywdzonych są m.in. wojewodowie dolnośląski i wielkopolski. Straciły też samorządy i wiele prywatnych firm. Wszyscy padli ofiarą rodzeństwa, które przez pięć lat nie płaciło swym kontrahentom i nie wywiązywało się z umów.
Prokuratura Rejonowa w Lubinie zakończyła śledztwo przeciwko 39-letniej Monice D. i jej o rok młodszemu bratu – Robertowi D. Oboje w lutym 2004 roku założyli firmę zajmująca się m.in. usługami budowlanymi i specjalistycznym transportem drogowym. Przez pierwszy rok działalności właściciele nie mieli większych problemów z regularnymi płatnościami.
– Kłopoty zaczęły się rok później. Sytuacja ekonomiczna firmy pogarszała się w szybkim tempie – mówi rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Legnicy, Liliana Łukasiewicz. – Przez pięć lat jej właściciele funkcjonowali kosztem innych podmiotów, nie płacąc im zobowiązań, celowo zatajając informacje o trudnej kondycji – dodaje.
Zdaniem biegłych prezes Monika D. popełniła błąd w sztuce zarządzania firmą. Inwestowała w nowy sprzęt, zamiast spłacać długi. Ponadto, aby wierzyciele mieli problemy z odzyskaniem swych pieniędzy, przelewała firmowe pieniądze na konta osobiste.
W sumie rodzeństwo zostało oskarżone o popełnienie 27 oszustw na łączną kwotę 417 tys. zł. Wśród pokrzywdzonych są m.in. firmy, które wyleasingowały im ładowarkę czołową za 200 tys. zł czy koparkę gąsienicową o wartości 320 tys. zł. Właściciele firmy nie spłacali rat i ukryli maszyny. Udało się je odzyskać dopiero po interwencji policji.
Prokurator postawił kobiecie kilka zarzutów, w tym sprzedaż bratu – po mocno zaniżonej cenie – trzech działek. Ich rzeczywistą wartość oszacowano na 865 tys. zł, podczas gdy transakcja zamknęła się w kwocie 145 tys. zł. Przy okazji Monika D. zataiła przed notariuszem, że nieruchomości te były obciążone należnościami.
Ponadto śledztwo ujawniło, że pani prezes – jako pracodawca – nie odprowadzała składek ubezpieczeniowych. Problem dotyczy w sumie 32 pracowników jej firmy.
Śledczy postawili jej także zarzuty dotyczące innych oszustw: wprowadzenia w błąd firmy ubezpieczeniowej (na kwotę 4 tys. zł) i nieopłacenia kursu edukacyjnego dla dziecka (1500 zł). Do tych dwóch ostatnich kobieta się nie przyznaje.
W przypadku pozostałych zarzutów Monika D. przyznała się do winy i odmówiła składania wyjaśnień. Brat, oskarżony o pomocnictwo przy działaniu na szkodę wierzycieli, się nie przyznaje i przedstawia własną wersję wydarzeń.
Rodzeństwo było już wcześniej karane. Teraz grozi mu od roku do 10 lat pozbawienia wolności. O ich losach zadecyduje Sąd Okręgowy w Legnicy.





