Awantury to codzienność

17

Krzyczeli i awanturowali się tak głośno, że w końcu ktoś wezwał policję. – Takie sytuacje jak wczoraj zdarzają się tutaj dość często – wskazuje jeden z naszych Czytelników, mieszkaniec ulicy Niepodległości. Wszystko przez brak oświetlenia na placach zabaw między blokami, które stały się ulubionymi miejscami do nocnego biesiadowania. – Człowiek nie czuje się bezpiecznie, gdyż najbliższe oświetlenie to wejście do klatki schodowej – dodaje mężczyzna.

Było już późno, około godziny 21.30. Hałasy były tak uciążliwe, że wezwano policję. Według relacji naszego Czytelnika, przyjechały dwa radiowozy.

– Gdy patrol zbliżał się do miejsca wezwania, kilku uczestników zdążyło uciec – dodaje mieszkaniec ulicy Niepodległości. – Cały czas przypomina się temat braku oświetlenia przy placach zabawach, co w gruncie rzeczy powoduje, że patrol przejeżdżający aleją nie zawsze zobaczy „biesiadujących” na ławkach. Człowiek nie czuje się bezpiecznie, gdyż najbliższe oświetlenie to wejście do klatki schodowej. Do tego brak monitoringu, co skutkuje przesiadywaniem po klatkach schodowych, agresywnym zachowaniem wobec mieszkańców, oddawaniem moczu w nich, rozlewaniem piwa i różnymi dewastacjami. Sytuacje zdarzają się dość często. Widać także zwiększoną liczbę patroli – informuje mężczyzna.


POWIĄZANE ARTYKUŁY