Rada nadzorcza wzięła się za aferę taśmową z posłem Norbertem Wojnarowskim w roli głównej i Polską Miedzią, gdzie pracę podobno załatwia się dzięki politycznym znajomościom. Na wczorajszym posiedzeniu swoje wyjaśnia złożył wiceprezes Jacek Kardela, które nazwisko także pada w nagraniach. – Mogę powiedzieć tylko tyle, że nie skutkują one ujemnie w stosunku do tego, co ujawnia się w mediach – zdradza Bogusław Szarek, jedyny przedstawiciel załogi w nadzorze spółki.
Bogusław Szarek tłumaczy, że nie może powiedzieć więcej, niż to, co pojawiło się w komunikacie rady nadzorczej. A tam czytamy, że rada wysłuchała informacji zarządu i poprosiła szefów Polskiej Miedzi o przygotowanie w ciągu dwóch tygodni dodatkowych wyjaśnień.
– Podnieśliśmy też kwestię zasad zatrudniania, które obowiązują w KGHM. Chcemy wiedzieć, czy te zasady są przestrzegane – mówi wprost Szarek. – Nie chcemy oczywiście popadać w paranoję, bo jeśli ktoś ma kompetencje, by pracować na danym stanowisku, ale jest członkiem Platformy Obywatelskiej, to go przecież nie dyskwalifikuje. Ale pytanie czy rzeczywiście nie dochodzi tutaj do patologii – tłumaczy.
Dlatego nadzór zlecił zarządowi przegląd obowiązujących zasad zatrudniania pracowników, jak również doboru i nominacji członków rad nadzorczych i zarządów spółek grupy kapitałowej Polskiej Miedzi. Sprawa ma wrócić na posiedzeniu rady, które zaplanowano na połowę grudnia. O ile oczywiście wcześniej nie pojawią się nowe fakty w tej sprawie, bądź decyzja prokuratury, która analizuje aferę taśmową. Wtedy termin posiedzenia może zostać przyspieszony.





