Ogniste dziewczyny z Zimnej Wody

41

W gminie Lubin działają dwie żeńskie drużyny straży pożarnej. Jedna z nich znajduje się w miejscowości Zimna Woda. Od sześciu lat jedenaście dzielnych dziewczyn bierze udział w zawodach, a dwie z nich jeżdżą na akcje z kolegami ze straży.

Na pomysł stworzenia kobiecej drużyny wpadła pewnego dnia Justyna Zięba.

– W OSP Zimna Woda, zawsze byli mężczyźni. Zaczęłam zastanawiać się z koleżanką, dlaczego do tej pory nie powstała jeszcze drużyna żeńska – wspomina Justyna Zięba, strażak, sekretarz zarządu OSP Zimna Woda. – Postanowiłam zebrać dziewczyny i stworzyć taką drużynę. Nie było łatwo namówić dziesięć osób, ale udało się.

Do drużyny po kolei zaczęły dołączać kolejne dziewczyny. Justynie udało się zwerbować całe rodziny!

– Justyna przyszła do mnie i zapytała, czy jestem chętna wstąpić do drużyny. Namawiała też moje dwie siostry. Wszystkie się zgodziłyśmy – mówi Karolina Szymańska, starszy strażak.

– Pierwsze kilka spotkań było bardzo trudnych – przyznaje Edyta Szymańska, siostra Karoliny. – Było dużo nauki, wiedzy do opanowania, trzeba było radzić sobie z ciężkim sprzętem. Myślałam, że nie dam rady, że to nie dla mnie. Mimo wszystko nie poddawałam się i już od sześciu lat działam w straży. Dzisiaj nie wyobrażam sobie bez tego życia – mówi.

– Jesteśmy tu jedną wielką rodziną. W straży są moje trzy siostry. Moja córcia Maja też będzie kiedyś strażakiem i będzie uczestniczyć w zawodach, bo to nasza rodzinna tradycja – mówi Anna Szymańska, dowódca OSP Zimna Woda.

Dorota wstąpiła do drużyny najpóźniej, kiedy żeńska grupa działała już od roku. Widząc trenujące dziewczyny, zaczęła marzyć o dołączeniu do nich. W tajemnicy ćwiczyła i pracowała nad formą.

– Strasznie chciałam do nich dołączyć i to mnie motywowało. Pewnego dnia dziewczyny oniemiały, kiedy zobaczyły jak biegam i zaproponowały, żebym wstąpiła do drużyny. Dopięłam swego! – wspomina z radością Dorota Reguła, członkini OSP zimna Woda

Jak przyznaje Justyna, na początku strażacy patrzyli z dystansem na działalność żeńskiej drużyny. Mimo wszystko wspierali dziewczyny, wszystkiego je uczyli i pomagali im opanować niezbędne umiejętności.

– Taka rywalizacja między męską, a żeńską drużyną, jest u nas tylko na żarty. Chłopaki cały czas są z nami. Bez nich wielu rzeczy byśmy nie zrobiły. Każdy każdemu kibicuje i pomaga – mówi Justyna Zięba.

Dziewczyny reprezentują jednostkę Ochotniczej Straży Pożarnej Zimna Woda na zawodach pożarniczych. Najczęściej zajmują pierwsze miejsca, a ich występy zawsze budzą emocje.

– Kiedy dziewczyny pojawiają się na zawodach, wzbudzają bardzo duże zainteresowanie. Wszyscy biją brawo i cieszą się, że dziewczyny stratują – mówi z dumą Jurek Bodak, zastępca naczelnika OSP Zimna Woda.

Żeńska drużyna bierze udział w typowo sportowych konkurencjach. To wymaga doskonałej kondycji fizycznej. Dziewczyny dużo trenują. Do zawodów przygotowują się już kilka miesięcy wcześniej.

– Mamy na koncie trochę wyjazdów i sukcesów – mówi Edyta Szymańska, strażak. – Kiedy urodziłam dziecko i miałam roczną przerwę, bardzo mi tego brakowało. Z niecierpliwością czekam zawsze do wiosny, żeby znowu wrócić do treningów i przygotowywać się na kolejne zawody.

Dziewczyny mają ogromne wsparcie bliskich, którzy dopingują je podczas zmagań w konkursach.

– Moi rodzice są ze mną na prawie każdych zawodach. Mój brat i siostra też są w straży. Rodzice są z nas bardzo dumni – mówi Justyna Zięba.

Karolinie i Justynie nie wystarczył sam udział w zawodach. Chciały, tak jak panowie, uczestniczyć w akcjach, gasić pożary i pomagać ofiarom wypadków drogowych.

– W pewnym momencie stwierdziłam, że chcę jeździć na akcje. Podjęłam decyzję, że zrobię kurs. Dążyłam do tego i udało się. Od tego czasu uczestniczyłam w różnych zdarzeniach. Byłam m.in. przy wypadku śmiertelnym. Podczas tego wyjazdu upewniłam się, że mam być strażakiem i że mam pomagać ludziom – mówi Karolina Szymańska.


POWIĄZANE ARTYKUŁY