Referendum zbliża się wielkimi krokami. Postanowiliśmy więc sprawdzić czy 6 września lubinianie zamierzają odwiedzić lokale wyborcze i jak odpowiedzą na stawiane pytania.
Referendum ogłosił prezydent Bronisław Komorowski jeszcze w czasie swojej kadencji. Przypomnijmy, że Polacy będą w nim odpowiadać na trzy pytania:
– Czy jest Pani/Pan za wprowadzeniem jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach do Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej?
– Czy jest Pani/Pan za utrzymaniem dotychczasowego sposobu finansowania partii politycznych z budżetu państwa?
– Czy jest Pani/Pan za wprowadzeniem zasady ogólnej rozstrzygania wątpliwości co do wykładni przepisów prawa podatkowego na korzyść podatnika?
![]()
Wśród ankietowanych lubinian wiele osób deklaruje swój udział w referendum, ale wcale nie z potrzeby wprowadzania w kraju zmian. Jerzy Kimel zamierza zrobić wprost przeciwnie. – Pójdę na referendum, ale nie będę głosował za zmianami. W przypadku na przykład pytania o finansowanie nie do końca wiem, co mogłoby się zmienić i czy byłyby to zmiany na plus – mówi Jerzy Kimel z Lubina, który od ponad 10 lat uczestniczy we wszystkich wyborach.
Znacznie dłużej na wybory chodzi pan Henryk, który od kilkunastu lat przebywa na emeryturze. – Będę głosować z obywatelskiej powinności, ale w jakiekolwiek zmiany ludzie w moim wieku już specjalnie nie wierzą – opowiada. – Nie pomogą referenda, moim zdaniem mogą one nawet zaszkodzić, bo kto wie co tak naprawdę stanie się później? – dopytuje.
![]()
Młodzi ludzie też mają już wyrobione zdanie co do planów na 6 września. Zgodnie twierdzą, że pytania są po pierwsze niejasno postawione, a po drugie odwracają uwagę od bieżących problemów w kraju. W ich opinii, nie będzie żadnej przekładni na codzienne życie.
– JOW-y, partie… Raczej nie jestem zainteresowana wyrażaniem swojego zdania w takich kwestiach. Nikt tak naprawdę nie pytał nas, młodych ludzi, o to co jest ważne – mówi pani Ania, świeżo upieczona mama dwójki dzieci. – Te pytania to polityka, a dla mnie ważna jest przyszłość moich dzieci, czyli tak naprawdę kapitał na przyszłość, a o tym nie ma mowy nigdzie – dodaje.
![]()
– Nie idę na referendum, bo nie chcę podbijać frekwencji. Chciałbym żeby pytania były jasne i czytelne, wszyscy wiemy, że takie nie są. Nie wiem co z nich wyniknie więc głosować nie zamierzam – powiedział nam zapytany na rynku lubinianin.
O tym czy głosy będą ważne zadecyduje frekwencja. W głosowaniu musi wziąć udział przynajmniej połowa uprawnionych do tego obywateli w kraju.





