Kulinarne rarytasy z Obory

115

W podlubińskiej Oborze powstaje jeden z najlepszych dolnośląskich produktów regionalnych – pierogi z farszem botwinkowo-serowym. Jego recepturę opracowała Grażyna Patrzałek, a prestiżowy tytuł potrawa zdobyła podczas tegorocznej wojewódzkiej edycji konkursu „Nasze Kulinarne Dziedzictwo – Smaki Regionów”.

Przepis nie jest trudny: całą botwinkę należy drobno pokroić i udusić na maśle, dodając posiekany koper, nać pietruszki i szczypior. Gdy warzywna masa ostygnie, dodajemy twaróg, wyciśnięty czosnek, sól i pieprz. W ten sposób uzyskujemy jeden z najlepszych farszów w Polsce.

Pani Grażyna od ponad dwudziestu lat prowadzi zakład produkcyjny, którego specjalnością są właśnie pierogi. Firma ma prawdziwie rodzinny charakter. – Na co dzień pomaga mi córka i synowa. Siostra wykonuje zdjęcia naszych potraw i stołów szykowanych w ramach cateringu. Mamy prawdziwy babski interes – żartuje.

Przysmaki z Obory już wcześniej zdobywały nagrody, ale w lokalnych konkursach. Miejscowe Koło Gospodyń Wiejskich doceniło pierogi po staropolsku, wypełnione kapustą kiszoną, ziemniakami i wędzonym boczkiem. Chociaż na polskich stołach nieustanny prym wiodą ruskie, Grażyna Patrzałek cały czas opracowuje nowe przepisy.

– Klienci chcą próbować nowych rzeczy – tłumaczy. – Pierogi ruskie to kulinarna klasyka, którą też oczywiście oferujemy. Ale próbujemy ich przekonać do innych smaków, na przykład do pierogów z pieczarkami i serem żółtym lub wypełnionych farszem z ciecierzycy.

Ideą konkursu „Nasze Kulinarne Dziedzictwo – Smaki Regionów” jest promowanie produktów, które są osadzone w dolnośląskiej tradycji i od lat wytwarzane według tych samych receptur. Otrzymane w nim wyróżnienie daje możliwość dotarcia do smakoszy z całego kraju.

– Otrzymałyśmy propozycję sfinansowania prezentacji naszych produktów na jednej z największych imprez kulinarnych w Polsce. Nie chcę mówić o szczegółach, żeby nie zapeszyć – mówi Beata Patrzałek, synowa pani Grażyny. – Jeśli uda nam się tam pokazać, to będzie spełnienie jednego z naszych marzeń.

Grażyna Patrzałek cieszy się, że Polacy znów zaczynają szukać swojskiego jedzenia i zwracają uwagę na jego jakość. Sama powoli zaczyna rozważać przejście na emeryturę. Chciałaby jednak, żeby jej dzieci kontynuowały działalność firmy i dalej budowały jej renomę. A ta jest już niemała – po pierogi z Obory przyjeżdżają nawet klienci z zagranicy, którzy odwiedzają tu swoje rodziny i w drogę powrotną zabierają smaki znane z dzieciństwa.


POWIĄZANE ARTYKUŁY