Sfingował kradzież na lubińskiej giełdzie

26

53-letni mieszkaniec Wałbrzycha próbował przekonać policję, że skradziono mu samochód na lubińskiej giełdzie. Zamiast odszkodowania, czeka go sprawa w sądzie.

Wałbrzyszanin zgłosił się na komendę policji po zakończeniu giełdy. Złożył szczegółowe zeznania, jako miejsce kradzieży wskazując właśnie tereny, na których co tydzień wystawiane są auta do sprzedaży. Sprawą zajęli się funkcjonariusze wydziału kryminalnego. Skonfrontowali wersję rzekomo poszkodowanego z zapisami z monitoringu giełdy i w krótkim czasie ustalili, że jego oświadczenie było zwykłym kłamstwem.

Motyw, jaki przyświecał mężczyźnie, był prosty – jego samochód wymagał naprawy, której koszt w ocenie właściciela był zbyt wysoki. Postanowił więc auto sprzedać. Niestety nie znalazł kupca, wpadł więc na pomysł, jak mimo wszystko pozbyć się kłopotliwego pojazdu. Fikcyjna kradzież miała przynieść mu wypłatę odszkodowania z polisy AC.

– Mężczyzna uznał, że najlepszym miejscem będzie właśnie giełda samochodowa. Liczył, że tam przewija się duża liczba samochodów i uda mu się ukryć fakt, że tak naprawdę auto nie zostało skradzione – relacjonuje aspirant sztabowy Jan Pociecha, oficer prasowy lubińskiej policji.

Pomysłowy wałbrzyszanin będzie miał teraz do czynienia z Temidą. Powiadomienie o niepopełnionym przestępstwie grozi karą pozbawienia wolności do trzech lat.

Zgłoszona pozorna kradzież była już kolejną tego typu sprawą, jaką w tym roku zajmowała się policja w Lubinie. We wszystkich przypadkach właścicielom udowodniono ich winę.


POWIĄZANE ARTYKUŁY