Kilka zdjęć Raczkowiaka obrazujących zbrodnię, jaka rozegrała się na ulicach Lubina w 1982 roku, stało się symbolem stanu wojennego. Dziś znają je nie tylko lubinianie, ze Zbrodnią Lubińską kojarzy je cała Polska.
Tymczasem piarowcy wódki Żytniej wykorzystali słynną fotografię, gdzie lubinianie niosą rannego kolegę, do… promocji swojego alkoholu.
Zdjecie zostało opatrzone hasłem: „Gdy wieczór kawalerski wymknie się spod kontroli. Wina Żytniej? Kac Vegas. Scenariusz pisany przez Żytnią”.
Wpadka? Nieznajomość historii? Internet nie zostawił na Żytniej suchej nitki. Podobnego zdania są Czytelnicy, którzy oburzeni dzwonią do naszej redakcji. – To jest zwykłe skur… – mówi pan Robert, mieszkaniec Wrocławia, nawiązując do historii. Kiedy Raczkowiak robił słynne zdjęcia, usłyszał od jednego z przechodniów: „Panie, fotografuj pan to skur…”.
Dziś to słowo ma zupełnie inne znaczenie. Skur… internauci nazywają działania Żytniej. – Cały dział PR powinien od razu stracić pracę – mówią wprost internauci.
Firma zareagowała bardzo szybko. Zdjęcie usunięto z facebookowego konta, pojawiło się też oświadczenie: „W imieniu zespołu Extra Żytniej najmocniej przepraszamy wszystkich, których uraziliśmy naszą publikacją. Pragniemy podkreślić, że publikacja takiej fotografii nie była wynikiem braku szacunku, a naszej nieświadomości. Popełniliśmy błąd i teraz za niego przepraszamy. Dopełnimy wszelkich starań, aby taka sytuacja się nie powtórzyła”.
Ale dla internautów to żadne usprawiedliwienie. Jak piszą, internet pamięta, a raz opublikowane zdjecie nie znika. – Nie znacie historii, a na dodatek wykorzystaliście do swojej promocji ukradzione zdjęcie – zauważa słusznie jeden z użytkowników facebooka.





