Do niecodziennej sytuacji doszło w parku Wrocławskim. Para lubinian zaatakowała policjantów w czasie wykonywania swoich obowiązków. Agresywny był też ich pies.
W Lubinie tylko w parku zwanym Strzelnicą można spacerować z czworonogiem. W pozostałych obowiązuje zakaz. Dlatego, gdy partol policji w piątek natknął się w parku Wrocławskim na dwoje mieszkańców z psem, od razu zareagował.
– Wieczorem patrol policjantów zwrócił uwagę na swobodnie biegającego psa, który przebywał na terenie parku Wrocławskiego. Funkcjonariusze starali się wytłumaczyć jego właścicielom, że amstaf, bo do takiej rasy należał pies, może budzić obawy mieszkańców i stanowić dla nich potencjalne zagrożenie – mówi asp. sztab. Jan Pociecha, oficer prasowy lubińskiej policji.
Nagle działania patrolu zostały przerwane przez 18-letniego lubinianina, który niespodziewanie, ale wyraźnie wziął stronę pary z psem. – Mężczyzna zaczął ubliżać policjantom w czasie prowadzonych przez nich czynności – opowiada rzecznik.
Funkcjonariusze próbowali wylegitymować krzykacza, który stawał się coraz bardziej agresywny. Para z psem swojemu niespodziewanemu obrońcy postanowiła wtedy pomóc prowokując psa do ataku.
– Kiedy agresywny mężczyzna został obezwładniony, do psa padła komenda „bierz go” ze wskazaniem na funkcjonariuszy. Jeden z nich został ugryziony w rękę, jednak nie doznał poważniejszych obrażeń – mówi Jan Pociecha. – Na policjantów rzuciła się też właścicielka amstafa – dodaje.
W efekcie cała trójka została zatrzymana i trafiła do policyjnego aresztu. Okazało się, że wszyscy byli pod wpływem alkoholu. 18-letniemu mężczyźnie grozi teraz do 2 lat, a 37-letniej kobiecie i jej 30-letniemu partnerowi do 5 lat pozbawienia wolności.





