Lubińscy pacjenci są bezpieczni

13

Nie ma ryzyka, że szpitale w Lubinie wstrzymają planowane przyjęcia pacjentów na swoje oddziały. Chociaż Regionalne Centrum Zdrowia i Miedziowe Centrum Zdrowia każdego roku borykają się ze zbyt niskimi kontraktami z Narodowego Funduszu Zdrowia, zarządy obu placówek nie widzą żadnych zagrożeń dla bieżącej działalności.

Klika dni temu w lokalnych mediach pojawiła się informacja, że planowane przyjęcia wstrzymuje Wojewódzki Szpital Specjalistyczny w Legnicy, który do końca roku będzie przyjmował tylko tych pacjentów, którzy znaleźli się w sytuacji zagrożenia życia. Okazuje się jednak, że sytuacja nie jest aż tak dramatyczna.

– Mamy za mało środków na to, by w tym roku przyjąć wszystkich pacjentów, którzy przyjdą do nas ze skierowaniami – przyznaje Andrzej Hap, zastępca dyrektora ds. lecznictwa WSS w Legnicy. – Ta sytuacja dotyczy jednak tylko czterech z 26 naszych oddziałów: dziecięcego, chirurgii ogólnej, pulmonologii i laryngologii. Wszystkie dotychczas zaplanowane świadczenia zostaną zrealizowane. Nasza decyzja dotyczyła kolejnych pacjentów – ci rzeczywiście będą musieli poczekać w kolejce co najmniej kilka miesięcy – dodaje.

Wszystkie szpitale w kraju borykają się z problemem tzw. nadwykonań, czyli zabiegów wykonanych ponad przyznany przez NFZ kontrakt. Wyznaczone limity nie dotyczą procedur onkologicznych, kardiologicznych i prowadzonych w ramach intensywnej terapii. Za takie zabiegi fundusz bezdyskusyjnie wypłaca należne pieniądze. Jednak wydatki w ramach innych specjalizacji traktowane są rygorystycznie. Szpital, który podejmie się wykonania nadliczbowych zabiegów, może nie otrzymać za nie wynagrodzenia.

Jak mówi Andrzej Hap, legnicki szpital na wskazanych czterech oddziałach przekroczył w zeszłym roku kontraktowe limity o 10 – 15 procent. Wciąż zabiega o zwrot tych pieniędzy przez NFZ. Aby uniknąć takiej sytuacji za ten rok wstrzymał planowanie nowych zabiegów.

Z podobnym problemem boryka się Miedziowe Centrum Zdrowia w Lubinie, gdzie wartość ubiegłorocznych nadwykonań wyniosła 2,5 miliona złotych. Narodowy Fundusz Zdrowia zwrócił większość tej kwoty.

– Cały czas przyjmujemy zapisy na szpitalne pobyty i zabiegi – informuje Edward Schmidt, prezes zarządu MCZ. – Nie wszystkie jednak będziemy mogli zrealizować w tym roku. Niektórzy pacjenci przychodzący do nas ze skierowaniami będą musieli niestety uzbroić się w cierpliwość – zaznacza.

Zagrożeń dla swoich pacjentów nie widzi też Regionalne Centrum Zdrowia. Anna Szewczuk-Łebska, rzecznik prasowy EMC Instytutu Medycznego, do którego należy lubiński szpital przy ulicy Bema, poinformowała nas, że sposób zarządzania środkami przyznanymi przez NFZ pozwala na nieprzerwane przyjmowanie chorych. Spółka zarządzająca RCZ nie zgodziła się jednak na udostępnienie danych dotyczących rozliczenia kontraktu z funduszem za ubiegły rok.

Niepokojące wieści z legnickiego szpitala okazały się na szczęście być burzą w szklance wody. Nie zmienia to jednak faktu, że zarówno w nim, jak i w lecznicach na terenie Lubina w wielu przypadkach czas oczekiwania na medyczną pomoc wynosi od kilku miesięcy do nawet kilku lat.


POWIĄZANE ARTYKUŁY