Wciąż dogaszają, a firma przeprasza

26

Nad składowiskiem odpadów w Kłopotowie wciąż unosi się dym. Strażacy pracują nieustannie od wczoraj i na razie nie są w stanie stwierdzić, kiedy zakończą akcję. Policja prowadzi postępowanie w sprawie tego pożaru. A firma R-Power Polska, do której należy składowisko, przeprasza mieszkańców.

Wczoraj chyba nie było lubinianina, który nie zauważył czarnego dymu nad miastem. Widzieli go nawet mieszkańcy okolicznych miejscowości, a także powiatów. Dziś czarny dym zastąpił biały. Strażacy pracują na składowisku odpadów w Kłopotowie nieustannie od wielu godzin. W akcji gaśniczej biorą udział jednostki z powiatów lubińskiego, legnickiego, polkowickiego i wołowskiego.

– Wciąż pracują z nami jeszcze strażacy z Chojnowa, Legnicy i Głogowa – wylicza st. kpt. Bogdan Ćwikliński z Państwowej Straży Pożarnej w Lubinie. – Obiekt jest skomplikowany. Jest tu nagromadzona duża ilość odpadów, nie ma dojazdu i jest słabe zaopatrzenie wodne. Cały czas trwają działania gaśnicze. Przestawiamy samochody, podchodzimy, wycofujemy się – tak to wszystko wygląda. To są sterty, które cały czas się tlą. Trzeba to ciężkim sprzętem odciągać i dogaszać – wyjaśnia strażak, stwierdzając, że nie jest w stanie określić, ile jeszcze potrwa akcja.

Mieszkańcy Lubina i gminy Lubin mają swoje teorie, jak doszło do wybuchu pożaru. Policja jednak na razie powstrzymuje się od ocen. – Ze wstępnych ustaleń wynika, że doszło do zaprószenia ognia. Spłonęło 1500 ton gumowych odpadów. Wstępnie straty oszacowano na 100 tysięcy złotych – mówi aspirant Karolina Hawrylciów z lubińskiej policji. – Wystąpimy do prokuratury o wszczęcie śledztwa w sprawie sprowadzenia zagrożenia życia i zdrowia wielu osób, a także mienia oraz zanieczyszczenia środowiska – dodaje.

Dyrektor firmy R-Power Polska, do której należy składowisko w Kłopotowie, stanowczo zaprzecza, że ogień zaprószono umyślnie. – Na portalu lubin.pl umieściliśmy wczoraj przeprosiny. Przepraszamy mieszkańców za zaistniałą sytuację. Jednocześnie dementuję pogłoski dotyczące umyślnego działania. Czegoś takiego absolutnie nie ma, dalecy jesteśmy jako firma od działania, o jakim czytaliśmy w komentarzach – mówi Robert Sacewicz, dyrektor generalny R-Power Polska. – Niszczenie środowiska i zatruwanie go to na pewno nie jest domena naszej firmy. Wiemy jak należy postępować z odpadami i tej właściwej drogi się trzymamy. Nie da się ukryć tej fali 30-stopniowych upałów, gdzieś iskra, chwila nieuwagi oraz być może też zmęczenie pracowników i doszło do takiego zdarzenia – dodaje dyrektor, jednocześnie potwierdzając, że na terenie firmy prowadzone były w tamtym czasie „prace pożarowo niebezpieczne”. – Były prawidłowo prowadzone i zabezpieczone – stwierdza.

Przypomnijmy, że wczoraj mówiono, że przyczyną pojawienia się ognia na składowisku mogły być prace spawalnicze, które wówczas były tam prowadzone.


POWIĄZANE ARTYKUŁY