– Pijani bezdomni śpią na ławkach i trawnikach. Urządzili sobie legowisko, nie można spokojnie przejść deptakiem – żali się nasza Czytelniczka, mieszkająca przy ul. Księcia Ludwika. – Wczoraj znaleziono tu zwłoki bezdomnego, a zaraz obok bawią się dzieci. Ktoś musi coś z tym zrobić – dodaje.
Nie ma dnia, kiedy mieszkańcy z okolicy ul. Księcia Ludwika mogliby spokojnie przejść się po osiedlu. Dzicy lokatorzy okupują ławki i skwery. Są uciążliwi, bo zaczepiają i straszą przechodniów, pozostawiają po sobie nieczystości. Sytuację znacząco skomplikował ostatnio fakt, że na osiedlu znalezione zostały zwłoki właśnie bezdomnego.
Lubinianie boją się o swoje dzieci. Tracą nie tylko cierpliwość, ale i nadzieję na to, że kiedykolwiek będzie lepiej – Interwencje policji nie przynoszą skutku – żalą się.
– Musimy pamiętać, że jesteśmy zobowiązani do działania w imieniu prawa. W przypadku bezdomnych znajdujących się pod wpływem alkoholu stosujemy się do Ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi, z której wynika, że nie mamy prawa zatrzymywać takich osób dopóki nie stwarzają realnego zagrożenia – mówi aspirant sztabowy Jan Pociecha, oficer prasowy lubińskiej policji.
Na ogół funkcjonariusze w takiej sytuacji informują o możliwości pomocy np. z MOPS-u, z którym współpracują. Problem polega jednak na tym, że we wszystkich instytucjach obowiązuje jeden i ten sam warunek, którego bezdomni na ogół nie zamierzają respektować – muszą pozostać bezwzględnie trzeźwi.
Wtedy wracają do parków, na osiedla czy przystanki. Są spisywani, uciszani – jednak – dalej bezkarni, a wtedy nieprzyjemna sytuacja powtarza się od nowa.
Przypomnijmy, że o zmarłym wczoraj bezdomnym pisaliśmy tutaj: /aktualnosci,37357,znalazla_zwloki_na_spacerze.html





