Rośnie świadomość, ale brakuje rozwiązań

14

– Jeżeli coś się zmienia na lepsze, to na pewno świadomość pacjentów. Ludzie patrzą na nas przez pryzmat ciężkiej pracy, dostrzegają problem, jaki dotyczy nas wszystkich – mówi Małgorzata Siwoń, przewodnicząca lubińskiego oddziału Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych.

– W szpitalu przy ulicy Bema pielęgniarki są stale przerzucane z oddziału na oddział. Zajmują się wszystkimi pacjentami, zarówno dziećmi, jak i osobami starszymi. Do tego wszystkiego sporządzają na bieżąco dokumentację z leczenia pacjentów – mówi Siwoń. – Za granicą pielęgniarka do zadań biurokratycznych ma przydzielonego specjalnego opiekuna, tak aby mogła zajmować się rzeczywiście potrzebami ludzi – dodaje.

Pielęgniarki domagają się więc godziwych warunków pracy. W całej Polsce organizują konferencje prasowe, prowadzą też mediacje z rządem. W sieci uruchomiona została strona Ostatnidyżur.pl wraz z petycją, w której można wyrazić swoje poparcie dla pielęgniarek. Może się jednak okazać, że zarówno spotkania, jak i podpisy nie będą miały większego znaczenia.

W Lubinie nie ma w tej chwili szpitali publicznych. Nawet jeżeli wszystkie postulaty w rządzie zostaną spełnione, to problem nadal pozostanie. – W przeciwieństwie do szpitali publicznych, prywatne nie mają obowiązku stosowania się do rozwiązań systemowych. Decyzja należy tak naprawdę do zarządu, który z kolei będzie musiał się zwrócić do samej góry, czyli aż na Słowację. Pytanie tylko, czy jest ktoś, kto wyjdzie przed szereg jeśli nie musi? – zastanawia się Małgorzata Siwoń.

Mimo wszystko, pielęgniarki mają nadzieję, że wszystko wyjaśni się we wrześniu – Mamy wrażenie, że teraz wszyscy są na wakacjach. Liczymy, że we wrześniu dojdzie do porozumienia z rządem. Jeżeli tak się nie stanie, konieczna będzie akcja protestacyjna – dodaje.


POWIĄZANE ARTYKUŁY