Prawie się utopiły w smole. Trzy koty – matka i kilkutygodniowe kocięta – dotrwały do dzisiejszego dnia cudem i dzięki kilkugodzinnej wytężonej pracy weterynarza i ośmiu wolontariuszy. Nie wiadomo, czy zwierzaki same wpadły do pojemnika ze smołą, czy ktoś je tam wrzucił.
Do weterynarza Grzegorza Nowackiego, który na zlecenie Urzędu Miejskiego w Lubinie zajmuje się bezpańskimi zwierzętami, zadzwoniła zrozpaczona kobieta. Znalazła bowiem na terenie ogródków działkowych w pojemniku ze smołą trzy koty. – Samo wyciąganie kotów trwało godzinę. Potem potrzeba było wiele godzin pracy ośmiu wolontariuszy, żeby je oczyścić, a i tak jeszcze nie skończyliśmy – mówi weterynarz.
Cała trójka to dzikie koty, żyjące na terenie ogródków działkowych – matka i dwa małe. Jedno ze zwierząt, czyli kilkutygodniowa kotka, jest w bardzo ciężkim stanie, nie wiadomo, czy przeżyje. Dwa pozostałe koty – matka i mały kocurek – czują się lepiej, choć smoła nie tylko je oblepiła, poparzyła im skórę, ale i podtruła.
Nie wiadomo, jak zwierzaki znalazły się pojemniku ze smołą. Wpadły? Ale wszystkie trzy jednocześnie? A może ktoś je tam wrzucił, chcąc się ich pozbyć na dobre?
Urząd Miejski w Lubinie, który został o wszystkim powiadomiony przez weterynarza, zamierza zgłosić sprawę na policję.
Weterynarz ma nadzieję, że chociaż teraz życie małych kociaków, jeśli przeżyją, będzie lepsze i że znajdzie się ktoś o dobrym sercu, kto zechce je przygarnąć.





