Choć wołają na nią tirówka, wygląda na to, że wcale jej to nie przeszkadza. Wręcz przeciwnie, chodzi z dumnie wypiętą piersią i prezentuje swoje wdzięki. Kura, bo o niej mowa, zamieszkała w pasie zieleni na krajowej trójce w pobliżu zajezdni PKS. – Pojawiła się trzy dni temu i od tej pory spaceruje sobie po trawce – śmieje się Jerzy Lachowicz, tymczasowy „opiekun” ptaka.
Skąd się tu wzięła, nie wiadomo. Prawdopodobnie poczuła zew wolności i uciekł z domu. – Dobrze jej tu z nami, dokarmiamy ją, poimy i życzymy jak najlepiej – mówią przyszywani rodzice dziobatej bohaterki.
Ptak dostał nawet imię: Kura Tirówka. Jest odważny i wcale mu nie przeszkadzają przejeżdżające obok samochody. Jednak obcych trzyma na dystans, nie pozwala do siebie podejść. Mimo swojego niefortunnego imienia, zachowuje się jak dama i chętnie pozuje do zdjęć.
Ludzie, którzy ją dokarmiają, mają nadzieję, że nie trafi pod koła żadnego przejeżdżającego tędy tira ani do rosołu.
Poniżej materiał filmowy:





