![]()
Znają się jak „łyse konie”, połączył ich boks i jeden klub – Zagłębie Lubin. Wiesław Niemkiewicz, Mieczysław Massier, Stanisław Drozd, Zdzisław Wawrzyniak, Marek Wardęga, Janusz Zarenkiewicz czy Józef Strzechowski. Ci, oraz wielu innych, na przestrzeni wielu lat reprezentowali na arenie narodowej i międzynarodowej Zagłębie Lubin. Po karierze zawodowej ich drogi się rozeszły, ale pomimo tego, spotykają się i wspominają czasy, kiedy pięściarstwo było wizytówką polskiego sportu.
Pałac Radomiłów był miejscem, w którym ponad trzydziestoosobowy skład byłych pięściarzy i trenerów Zagłębia Lubin spotkał się, aby w swoim gronie powspominać wyjątkowe lata lubińskiego i polskiego boksu. Rozmowy dotyczyły nie tylko samego sportu. Przyjaciele opowiadali także o swoim życiu po karierze zawodniczej.
![]()
– Wcześniej spotykaliśmy się częściej. Natomiast lata lecą i zaczęli się ludzie wykruszać. W czasach kiedy żył trener Paździor, to również z trenerem Kiciorem widywaliśmy się często. Wielu z nas mieszka po za granicami Polski, a mimo tego faktu spotkaliśmy się – przyznaje Marek Węgierski, który w 2014 roku obchodził 40-lecie pięściarskiej przygody.
Na spotkaniu pojawił się także dyrektor jednej z lubińskich placówek, w której na co dzień trenują młodzi pięściarze Stowarzyszenia „Boks” Lubin. Marian Szagała, który to uczęszczał do jednej klasy z Kazimierzem Foltą, dobrze pamięta czasy świetności tego sportu.
![]()
– Chodziłem na mecze między innymi Mikołaja Paduchowicza, Mikołaja Kocura czy Wiesława Niemkiewicza. Z niektórymi bokserami uczęszczałem do szkoły. Przede wszystkim po tylu latach ciężko niektórych rozpoznać. Starzejemy się razem, ale zamiłowanie do boksu zostaje na całe lata – wspomina Marian Szagała, dyrektor Zespołu Szkół nr 2 w Lubinie.
Z Włoch na spotkanie przybył Ryszard Zaraza, natomiast ze Stanów Zjednoczonych przyleciał Kazimierz Folta. – Ja byłem w Zagłębiu przez osiem lat. Do Lubina przyszedłem mając dwadzieścia pięć lat. Pozostały mi wspaniałe wspomnienia. Swoich kolegów nie widziałem trzydzieści kilka lat. Niektórych nie poznałem, ale mnie za to wszyscy nie mieli problemu z rozpoznaniem moje osoby – przyznaje Kazimierz Folta.
Organizatorem zjazdu pięściarzy i trenerów był Władysław Siwak. Wszyscy zebrani przed długi czas rozmawiali, wspólnie biesiadowali i robili sobie zdjęcia. Jak zgodnie przyznali, zrobią wszystko, aby takich spotkań było możliwie jak najwięcej.




