Wbrew pozorom nie dominował wcale język angielski. Śpiewano po rosyjsku, czesku, włosku, francusku, chorwacku, a nawet japońsku. – Jeden z zespołów przygotował po czesku specjalnie na ten festiwal piosenkę ludową, którą zazwyczaj wykonuje po polsku – mówi Elżbieta Miklis, jedna z organizatorów Festiwalu Piosenki Obcojęzycznej, który dziś po raz pierwszy odbył się w Muzie.
Lubińscy seniorzy, bo oni są inicjatorami tej imprezy, lubią uczyć się języków obcych. Gdy na tutejszym Uniwersytecie Senioralnym wprowadzono język włoski, studenci postanowili pokazać, jak dobrze idzie im nauka i zorganizowali Festiwal Piosenki Włoskiej. Impreza odbyła się kilka razy, a w tym roku przerodziła się w Festiwal Piosenki Obcojęzycznej.
– Dzięki temu mamy więcej uczestników i większe zainteresowanie imprezą – mówi Elżbieta Miklis, kierownik Domu Dziennego Pobytu Senior, jeden z organizatorów festiwalu. – Zgłosiło się 21 solistów i cztery zespoły. Są oczywiście seniorzy, ale i młodzi: uczniowie szkół podstawowych, gimnazjów i starsi. Mamy piosenki w wielu językach: angielskim, francuskim, włoskim, rosyjskim, chorwackim, czeskim, a nawet jedną śpiewaną po japońsku – wylicza.
Tutejszy zespół Wrzos sięgnął po repertuar w języku angielskim, ale i jedną z piosenek, którą wykonuje zazwyczaj po polsku, zaśpiewał po czesku.
– To „Kołecka sie obracajom” – mówi pan Tadzio z zespołu Wrzos. – Może w przyszłości już zawsze będziemy ją śpiewać po czesku – śmieje się, żartując.
Panie z jeleniogórskiego zespołu Agat postanowiły zaś spróbować swoich sił w języku chorwackim. – Uczyłyśmy się słuchając płyty. Ze słuchu – mówi Bożena Cesarz z grupy. – Zobaczymy jak nam wyjdzie – śmieje się. – Część zaśpiewamy też po polsku, żeby publiczność wiedziała, o czym jest piosenka – dodaje.
To właśnie publiczność nagradzała dziś wykonawców. Nie było innych jurorów, bo jak mówią organizatorzy, w tej imprezie chodzi przede wszystkim o dobrą zabawę i o to, żeby się spotkać, porozmawiać i wspólnie pobawić. https://youtu.be/4wrAj6lfiq0





