Inną uchwałę przegłosowali radni, a inną złożył w urzędzie gminy wiceprzewodniczący rady Paweł Łukasiewicz. Błąd szybko wychwycili urzędnicy. Teraz pojawia się pytanie – po co i dlaczego rady zmienił zapisy uchwały. Samodzielna ingerencja w treść urzędowych dokumentów to złamanie prawa. Gmina nie wyklucza powiadomienia o sprawie prokuratury, a radny nie zamierza się tłumaczyć. „(…) Nie mam zamiaru odpowiadać na żenujące zarzuty” – czytamy w treści oświadczenia, które przesłał do naszej redakcji.
Chodzi o zmiany w budżecie gminy Lubin na ten rok, które radni wprowadzili właśnie na wniosek wiceprzewodniczącego Łukasiewicza.
Jak mówi Maja Grohman, rzecznik wójta Tadeusza Kielana, dokument jeszcze na sesji powinien trafić do przewodniczącego. Tak się jednak nie stało. Trafił natomiast, kilka dni później, do biura rady, ale… nie odzwierciedla on przebiegu głosowania. Paweł Łukasiewicz wprowadził do uchwały poprawki, które nie były przedmiotem obrad radnych, ani głosowania.
Dokument jest pokreślony i – jak mówią gminni urzędnicy – co innego jest w jego treści, a co innego było ustalane na sesji. Urzędnicy konfrontowali to nawet z zapisami nagrania z sesji.
– Radny zmienił numer działu i rozdziału zadania „Przebudowa systemu nawadniania boiska w Księginicach” – informuje Maja Grohman.
Po co i dlaczego radny samodzielnie zmienił przegłosowaną już uchwałę? To celowe działanie czy pomyłka? Zapytaliśmy o to samego radnego. Był zaskoczony. Następnego dnia przysłał nam oświadczenie, z którego niewiele wynika. Jednocześnie zastrzegł, że jeśli nie opublikujemy go w całości, będzie żądał sprostowania i dochodził swoich praw w sądzie.
Oto treść oświadczenia: „Nie mam zamiaru brać udziału w medialnej nagonce sprokurowanej na zamówienie obecnych władz gminy i odpowiadać na żenujące zarzuty, więc nie będę tego komentował. Jeśli omyłkowe przeczytanie tekstu jest przestępstwem czekam na zarzuty. Zlecone show odbędzie się bez naszego udziału” – informuje Paweł Łukasiewicz.
Na tym jednak nie kończą się nieścisłości. Zmiany w budżecie opiniowała komisja budżetu, której przewodniczącym jest także Łukaszewicz, na dwóch posiedzeniach. Jedno odbyło się w siedzibie urzędu, drugie w świetlicy wiejskiej w Goli.
– Protokół z posiedzenia stworzony został jednak w Oborze, o czym w nagłówku informuje dokument. Co ciekawe, opinia komisji budżetu odczytana na sesji, jest również inna od tej przedłożonej w biurze rady – dodaje rzecznik.
Gmina rozważa skierowanie sprawy do prokuratury. – W tej uchwale budżetowej chodziło o dział i rozdział. To daje jednak podstawy do obaw, że w przyszłości mogą to być na przykład kwoty dotacji, które dowolnie będą zmieniane – zauważa Maja Grohman.





